niedziela, 14 sierpnia 2016

Rozdział 22.

***
13 września
Zbliżała się jedenasta. Właśnie na tą godzinę byłam umówiona z dziennikarzem, z którym miałam rozpocząć pracę nad artykułem. Hubert jest w pracy, zapewne w kancelarii albo sądzie. Schodzę po schodach, nerwowo zerkając na zegarek. Jest za osiem - zaraz tu będzie. Znajduję się na dole, kiedy słyszę dzwonek. Od razu swoje kroki kieruję w stronę wejścia. Przekręcam klucz i naciskam klamkę. Zaraz moim oczom ukazuje się wysoki mężczyzna. Uśmiecha się delikatnie.
- Radek Bielecki - podał mi rękę.
- Agata Tokarska - przedstawiłam się i zaprosiłam dziennikarza do środka. Przeszliśmy do salonu. Zaproponowałam coś do picia, po czym udałam się do kuchni, aby zrobić kawę. Kilka minut później siedzieliśmy już przy stole i zaczynaliśmy rozmowę.
- To od czego zaczynamy? - zapytał.
- Ja jeszcze raz porozmawiałabym z żoną tego Jaworskiego - oznajmiłam.

***
Jakoś po trzynastej wpisałem patrol 05 na przerwę. Wiedziałem więc, że są teraz na komendzie. Opuściłem swoje biuro i udałem się do pokoju, w którym Ola właśnie wypełniała raporty. Wszedłem do środka z uśmiechem na twarzy.
- Cześć słoneczko - powitałem ją, a ona odpowiedziała mi swoim zniewalającym uśmiechem. - A gdzie Mikołaj? 
- Jak to gdzie? - zaśmiała się. - Na stołówce, je jeszcze.
- No tak - podszedłem do niej i oparłem ręce o biurko. - Co robisz dziś wieczorem?
- Zależy czemu pytasz - odparła, spoglądając na mnie.
- Tak tylko pytam... z ciekawości - przewróciłem oczami.
- W takim razie zamierzam spędzić czas w towarzystwie jakiegoś dobrego filmu. Polecisz coś?
- Polecam wpaść do mnie. Masz zagwarantowany nie tylko dobry film, ale także miłe towarzystwo i przyjemną atmosferę. Co ty na to?
- Kusząca propozycja, ale jeszcze muszę ją przemyśleć.
- Ale to jest propozycja nie do odrzucenia.
- Aha - uniosła jedną brew.- Mimo wszystko powinnam ją dokładnie przeanalizować, rozważyć wszystkie za i przeciw.
- Rozumiem - uśmiechnąłem się. - Jak już to wszystko przeanalizujesz, to daj znać - ruszyłem w kierunku drzwi. Kiedy złapałem za klamkę, ponownie odwróciłem się w jej stronę. - To jak?
- Zmykaj - zaśmiała się.


Udałem się do swojego gabinetu, a chwile później usłyszałem w radiu głos Moniki.
- 00 dla 06, masz coś dla nas?
- Nie, możecie udać się na przerwę - oznajmiłem.
- Dzięki, bez odbioru - zakończyła rozmowę Kownacka.
Pół godziny później odebrałem zgłoszenie. Trzeba było przesłuchać jednego mężczyznę, a jak się okazało, wszyscy byli zajęci. Postanowiłem, że zajmie się tym patrol szósty. Udałem się na stołówkę i zaraz wypatrzyłem Krzyśka i Monikę. Podszedłem do stolika.
- Sprawę mam - zacząłem.
- Widzisz? - Zapała zwrócił się do Kownackiej. - Z tym to tak zawsze. Najpierw wysyła na przerwę, a potem przychodzi i przeszkadza. Nigdy nie da się najeść w spokoju.
- Nie marudź - zaśmiałem się. - Trzeba przesłuchać jednego gościa, więc jak zjecie to...
- Dobra spadaj - przerwał brunet.
- Zajmijcie się tym, okej? - spojrzałem na Monikę.
- Jasne, nie ma sprawy - odparła sierżant sztabowa.
- A jak ci się pracuje po dłuższej przerwie?
- Dobrze - uśmiechnęła się. - Tęskniłam za tym.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem wróciłem do pracy. Kolejne kilka godzin minęło bardzo szybko i o dziewiętnastej znalazłem się już w domu. Poszedłem do pokoju córki, aby sprawdzić co robi. Mała siedziała przy biurku i odrabiała lekcje. Postanowiłem przygotować kolację. Udałem się do kuchni i otworzyłem lodówkę w poszukiwaniu weny na jakąś potrawę. Wtedy usłyszałem dźwięk, powiadamiający o nowej wiadomości. Sięgnąłem po telefon i ujrzałem numer Oli. Odblokowałem ekran i przeczytałem SMS-a.
Ola: Co robisz słodziaku? - uśmiechnąłem się widząc treść wiadomości.
Ja: Myślę... - odpisałem.
Ola: O czym?
Ja: Nie o czym, tylko o kim.
Ola: O kim?
Ja: O tobie :*
Ola: Akurat...
Ja: Nie wierzysz mi? Ciągle myślę o naszej rozmowie i o tym, że miałaś do mnie wpaść :)
Ola: Wcale nie powiedziałam, że wpadnę :P
Ja: Już mnie nie lubisz... :(
Ola: Tego również nie powiedziałam :)
Ja: Więc przyjedź :) Proszę :*
Ola: No nie wiem...
Ja: Wiesz, jak ja tu cierpię bez ciebie? Musisz przyjechać i mnie wybawić.
Ola: W takim razie będę :*
Ja: :)  <3
Napisałem ostatnią wiadomość i wziąłem się za przygotowywanie posiłku. Daniem, które postanowiłem przygotować był omlet z farszem warzywnym. Około pół godziny później potrawa była gotowa, więc wziąłem się za nakrywanie do stołu. Zaraz na dół zeszła również Julka i mi trochę pomogła. Dosłowne kilka minut potem zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Moim oczom ukazał się spodziewany gość. Zaprosiłem Aleksandrę do środka, po czym zasiedliśmy przy stole. W przyjemnej atmosferze zjedliśmy kolację. Następnie udaliśmy się do salonu i zajmując miejsce na kanapie, oglądaliśmy film. Oczywiście zanim się skończył, było już późno, przez co, a raczej dzięki czemu Ola została u nas na noc. 


6 komentarzy:

  1. Świetne opowiadanie :)....w sumie jak inne twoje :D Oby nic nie zaburzyło ich związku bo super na razie się to wszystko ułożyło :) Zapraszam również na mojego bloga... Mam w ostatnim poście (w sumie napisałam go parę minut temu Xdd) ważne pytanie i zależy mi na jak największej ilości odpowiedzi :)
    pozdrawiam Wiktoria Rudaa

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie i słodkie.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ty jesteś chora, czy na tym blogu po prostu chcesz, że było miło i słodko. Bo ten styl mi do Ciebie jakoś nie pasuje. Ty coś kombinujesz, czy co? Rozdział jak zawsze świetny.
    Pozdrawiam i życzę weny, świetnej pogody i bezpiecznych wakacji.
    S.t.o.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja nienawidzę kręcenia naś w wrze niepewności.Dłużysz nam tylko. Ale to zapowiada coś zlego:( Bloody my chcemy szybko next. Natychmiast.

    Graveyard apparition

    OdpowiedzUsuń
  5. Super. Pozdrawiam, życze weny u czekam na next.
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  6. Opowiadanie świetne jak zawsze. Nie mogę się jednak doczekać kiedy Ola i Jacek zamieszkają razem :)
    Pozdrawiam
    Pati ✰✰

    OdpowiedzUsuń