Mimo że dziś mam do pracy na 20, wstałem tuż przed siódmą. Przygotowałem śniadanie, po czym obudziłem Julkę. Wspólnie zjedliśmy posiłek, następnie ubraliśmy się i odprowadziłem córkę do szkoły. W drodze powrotnej postanowiłem napisać do Oli.
Ja: Dzień dobry :*
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać.
Ola: Dzień dobry słodziaku :* Wyspany?
Ja: Nawet... A ty? :)
Ola: A ja tak :D
Ja: To dobrze. Ja jeszcze zdążę się wyspać :)
Ola: No tak... Ale za to całą noc będziesz pracował :P
Ja: Jakoś to przeżyję, ale żałuje, że nie będzie czasu się tobą dziś nacieszyć :(
Ola: Takie życie i nic na to nie poradzisz.
Ja: Już ja coś wymyślę, żeby to nadrobić C:
Ola: Aż się boję... Kończę, bo odprawa się zaczyna :\ Niestety.
Ja: Miłego dnia ślicznotko :*
Ola: Tobie również ^^
Takim sposobem zanim się obejrzałem, byłem już w mieszkaniu. Na początek postanowiłem trochę posprzątać. Szybko ogarnąłem kuchnię oraz salon, a następnie spocząłem na kanapie przed telewizorem.
***
Było po ósmej. Powoli szykowałem się do pracy, a Agata szybko ogarniała dom, bo lada moment miał się tu zjawić dziennikarz, z którym obecnie pracuje. Kiedy dało się słyszeć dźwięk dzwonka, poszedłem otworzyć drzwi. Ujrzałem bruneta, który zaraz wyciągnął rękę w moją stronę.
- Radek jestem - uśmiech malował się na jego twarzy.
- Hubert - oznajmiłem i zacząłem mu się przyglądać. Musiało to dziwnie wyglądać, bo zaraz mężczyzna się odezwał.
- Zawsze mogę się przedstawić tak - wyprostował się. - Radosław Bielecki, gazeta "Super Fakty", czy mogę zająć panu chwilkę?
Zaśmiałem się i wpuściłem go do środka. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, następnie opuściłem dom, w celu udania się do pracy. Nie powiem, że nie, bo facet robi na prawdę dobre pierwsze wrażenie.
- Radek jestem - uśmiech malował się na jego twarzy.
- Hubert - oznajmiłem i zacząłem mu się przyglądać. Musiało to dziwnie wyglądać, bo zaraz mężczyzna się odezwał.
- Zawsze mogę się przedstawić tak - wyprostował się. - Radosław Bielecki, gazeta "Super Fakty", czy mogę zająć panu chwilkę?
Zaśmiałem się i wpuściłem go do środka. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, następnie opuściłem dom, w celu udania się do pracy. Nie powiem, że nie, bo facet robi na prawdę dobre pierwsze wrażenie.
***
Po obejrzeniu kilku serialów, zasnąłem, a gdy się obudziłem, było wpół do piętnastej. Wyłączyłem telewizor, który od rana był włączony. Julka zaraz kończy lekcje, więc postanowiłem, że dziś nie będzie siedzieć przez całe popołudnie w świetlicy, tylko ją odbiorę. Wstałem, po czym poszedłem się ogarnąć. Chwilę później byłem już gotowy do wyjścia. Szkoła była niedaleko, dzięki czemu w kilka minut znalazłem się na miejscu. Mała, kiedy tylko mnie spostrzegła, rzuciła się mi na szyję. Przyzwyczaiłem się już do tego, ale czy ona nie jest już na to za duża? Nie widzimy się przez kilka godzin, a przytula mnie, jakby od ostatniego spotkania minęło kilka lat. Wiem, że mam najcudowniejszą córeczkę na świecie.
Opuściliśmy budynek, a następnie na prośbę Julii poszliśmy na pizzę. Spędziliśmy razem jakieś trzy godziny, po których wróciliśmy do domu. Poszedłem wziąć prysznic. Julia w międzyczasie spakowała parę swoich rzeczy, ponieważ dzisiejszą noc miała spędzić u Tokarskich. Przed dziewiętnastą zaparkowałem auto pod domem małżeństwa. Weszliśmy do środka, gdzie w przejściu powitała nas Agata.
- Hej - odezwał się Hubert, kiedy przeszliśmy do salonu.
- Cześć wujek - krzyknęła mała i zaraz siedziała obok niego na kanapie.
Szybko znalazł się temat do rozmowy, więc ich dom opuściłem dopiero po dwudziestu minutach, a na komendę dotarłem za piętnaście dwudziesta.
Opuściliśmy budynek, a następnie na prośbę Julii poszliśmy na pizzę. Spędziliśmy razem jakieś trzy godziny, po których wróciliśmy do domu. Poszedłem wziąć prysznic. Julia w międzyczasie spakowała parę swoich rzeczy, ponieważ dzisiejszą noc miała spędzić u Tokarskich. Przed dziewiętnastą zaparkowałem auto pod domem małżeństwa. Weszliśmy do środka, gdzie w przejściu powitała nas Agata.
- Hej - odezwał się Hubert, kiedy przeszliśmy do salonu.
- Cześć wujek - krzyknęła mała i zaraz siedziała obok niego na kanapie.
Szybko znalazł się temat do rozmowy, więc ich dom opuściłem dopiero po dwudziestu minutach, a na komendę dotarłem za piętnaście dwudziesta.
***
16 września
Obudziłam się po siódmej. Huberta nie było obok, więc już nie spał. Niechętnie podniosłam się z łóżka, rozgarniając ręką włosy. Wolnym krokiem ruszyłam do kuchni. Na stole, przy którym siedział mój mąż i Julka, stało gotowe już śniadanie.
- Dzień dobry - przywitałam się, a oni odpowiedzieli mi szerokimi uśmiechami.
Usiadłam na jednym z wolnych krzeseł i zaczęłam jeść. Zaraz usłyszałam głos Huberta.
- Dzisiaj też przyjdzie ten... Radek? - zapytała.
- Nie... Miał dziś się spotkać z żoną Kamila Jaworskiego, więc ja lecę do redakcji... Zresztą szef mnie jeszcze po coś wzywa.
- Co już przeskrobałaś? - zaśmiał się.
- Nie mam pojęcia.
Kiedy zegarek wskazywał wpół do ósmej, Hubert oznajmił, że odwiezie Julię do szkoły, bo ma po drodze do sądu. Zaraz potem oboje opuścili mieszkanie. Sprzątnęłam ze stołu, a następnie poszłam przygotować się do pracy.
Kiedy zegarek wskazywał wpół do ósmej, Hubert oznajmił, że odwiezie Julię do szkoły, bo ma po drodze do sądu. Zaraz potem oboje opuścili mieszkanie. Sprzątnęłam ze stołu, a następnie poszłam przygotować się do pracy.
***
Promienie słońca wpadały do sypialni przez nieszczelną zasłonę, nie pozwalając mi dłużej spać. Kątem oka zerknąłem na zegarek, który wskazywał trzynastą dwadzieścia siedem. Nakryłem głowę poduszką z nadzieją, że zasnę jeszcze choć na chwilę, lecz to nic nie dało. Wstałem więc i poszedłem do łazienki, aby się odświeżyć. Potem postanowiłem przygotować jakiś pyszny obiad. Na dobry początek przejrzałem lodówkę, a następnie wziąłem się do pracy. Jakąś godzinę później usłyszałem otwieranie się drzwi. Po chwili w kuchni zjawiła się Julka w towarzystwie Tośka.
- Cześć - powitałem ich. - A wy czemu nie w świetlicy? - uniosłem pytająco brew.
- No bo... wiedzieliśmy, że będziesz w domu, to przyszliśmy - uśmiechnęła się. Poza tym, co to za różnica czy bawimy się tutaj, czy w świetlicy? - ukazała rządek ząbków.
- Może taka, że tam się ktoś wami opiekuje?
- Nie jesteśmy już tacy mali i nikt nie musi się nami zajmować non stop - spojrzałem na stojącego obk Tośka, który nie odzywał się ani słowem, tylko śmiał się z naszej wymiany zdań.
- A właśnie, że jesteście.
- Skoro jesteśmy, to dlaczego pozwalasz mi samej wracać do domu?
- Nie pyskuj mi tu, tylko myjcie ręce i do stołu, bo obiad podaję.
Dzieciaki zniknęły za jednymi z drzwi, a ja zacząłem się śmiać. Ech... Co ja się mam z tą Julką...
***
Witajcie! Jak tam Wam mijają wakacje? Zostały już tylko dwa tygodnie.
Szybko zleciało, nie?
Wracając do opowiadania, pewnie zauważyliście, że pojawiła się nowa postać. jej wizerunek możecie ujrzeć w zakładce bohaterowie.
Wiem, że trochę już przynudzam w tych rozdziałach, ale w następnym postaram się, aby było coś ciekawszego.
Wiem, że trochę już przynudzam w tych rozdziałach, ale w następnym postaram się, aby było coś ciekawszego.
POZDRAWIAM I DO NASTĘPNEGO!

Świetnie opowiadanie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że kolejnej pojawi się nawet jutro. Twoje opowiadania bardzo mnie wciągnęły. Codziennie zaglądam po kilka razy i patrze czy czegoś nie dodałaś.
Pozdrawiam i życzę miłej końcówki wakacji
PS. Kiedy next ?
Jeszcze nie wiem, kiedy będzie następny rozdział, bo nie zaczęłam jeszcze go pisać, ale postaram się, aby był jak najszybciej :D
UsuńMiłego dnia ^^
Mam nadzieję że jednak uda ci się coś wstawić jutro
UsuńChociaż by jakaś sytuację z Ola i Jackiem
Pozdrawiam
Super opowiadanie, tak jak każde inne. Ja tam się cieszę, bo jutro wyjeżdżam do Niemiec i Włoszech. A tobie jak mijają wakacje.
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga.
Pozdrawiam i życzę weny, świetnej pogody i bezpiecznej już końcówki wakacji.
S.t.o.
Napiszę krótko... Zajebiste opowiadanie :D Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńWAKACJE? NIECH JE PRZEDŁUŻĄ!!! Mam teraz masakrę bo prawdopodobnie zmieniam szkołę a mam jeszcze sporo papierkowej roboty :/ I w ogóle się boję chociaż idę do 2gim a nie 1 Xdd Oby coś z tego wyszło bo niewiem :D
Pozdrawiam Wiktoria Rudaa
P. S. Zapraszam na bloga :D
Opowiadanie super, tylko trochę malutko Oli i Jacka :(
OdpowiedzUsuńSzkoda, że zostały już tylko dwa tygodnie wakacji. Jeszcze do końca nie wypoczęłam a zaraz z powrotem do szkoły :( Teraz to się dopiero zacznie. W końcu do druga liceum.
Pozdrawiam
Pati
Zapraszam na dziesiąty rozdział! :)
OdpowiedzUsuńhttp://60dnidoroslosci.blogspot.com/