wtorek, 14 czerwca 2016

Rozdział 3.

Po piętnastu minutach komendant zakończył odprawę. Udałem się więc do swojego gabinetu. Usiadłem za biurkiem i zacząłem przeglądać raporty. Zebrałem wszystkie, które miałem zaraz zanieść Wysockiemu. Jednak zadzwonił telefon.
- Komenda Miejska Policji we Wrocławiu, słucham?
- Maria Dąbrowska, pobili mężczyznę.
- Kto pobił?
- Nie wiem. Leży facet przy drodze, twarz cała we krwi - mówi kobieta.
- Proszę podać adres.
- Adres... przy ulicy Słonecznej.
- Dobrze, wysyłam karetkę.
Wezwałem pogotowie oraz wysłałem jeden z patroli na miejsce zdarzenia. Po chwili usłyszałem głos w krótkofalówce.
- 00 dla 05.
- Co jest 05?
- Mamy do ciebie sprawę.
- Jaką?
- Potrzebne nam akta pewnej sprawy.
- Ech... podaj nazwisko.
- Zabielski Jarosław, ksywa "Jaro".
- Okej, zajmę się tym.
- Dzięki.
Odłożyłam radio i zacząłem szukać dokumentów, o których mówił Mikołaj. Znalazłem je dopiero ponad pół godziny później, bo w międzyczasie odebrałem cztery zgłoszenia o przestępstwach. Kiedy już miałem w ręku teczkę, gdzie znajdowały się akta sprawy, postanowiłem zawiadomić potrol 05.
- 05 zgłoś dla 00.
- 05 zgłaszam.
- Mam dla was te akta. Wpadnijcie na komendę.
- Okej.
Minęło jakieś pięć minut, po których w progu stanęła ona - Aleksandra Wysocka, córka komendanta. Zaraz za nią wszedł Białach. Podałem mężczyźnie teczkę do ręki. Otworzył ją i zaczął czytać. Ola podeszła bliżej niego i przez ramię zaglądała w akta. Uśmiechnąłem się, widząc, jak delikatnie wznosi się na palcach. Mikołaj przeglądał dokumenty, nie zwracając na nią uwagi. W końcu zrezygnowana usiadła na krześle po drugiej stronie biurka. Ja ciągle nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Ona spojrzała na mnie z groźną miną. Przestałem się śmiać, a na mojej twarzy zapanowała kompletna powaga. Olka popatrzyła na mnie i sama wybuchneła śmiechem, więc ja również znowu zacząłem się śmiać. Białach oderwał wzrok od akt i spojrzał w naszym kierunku. Aleksandra tylko wzruszyła ramionami, po czym wstała. Wyrwała teczkę z jego rąk i opuściła pokój. Białach odprowadził ją wzrokiem, następnie popatrzył na mnie. Zaraz potem również wyszedł z gabinetu. Zamyśliłem się na chwilę, ale potem od razu wróciłem do pracy. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. Odebrałem.
- Cześć braciszku - usłyszałem głos Agaty.
- Cześć - przywitałem ją.
- Pozdrowienia z Hiszpanii - zaśmiała się w słuchawkę.
- Dotarliście?
- Tak. Już jesteśmy w hotelu, a zaraz lecimy na plażę.
- Zazdroszczę wam - śmieję się. - Zdjęcie mi wyślij.
- Oczywiście. Dla ciebie wszystko.
- Muszę już kończyć, bo jestem w pracy - oznajmiam.
- Jasne. To papa, buziaczki - śmieje się.
- Papa - kończę rozmowę. Odkładam telefon i z uśmiechem na twarzy wracam do pracy. Po chwili słyszę sygnał przychodzącej wiadomości. Spojrzałem na ekran, a moim oczom ukazało się zdjęcie Agaty i Huberta. W tle było okno z widokiem na plażę. Uśmiechnąłem się.


Po krótkiej chwili wróciłem do pracy. Dzień mi się dłużył, ale w końcu nadeszła godzina 16. Szybko zakończyłem ostatnie sprawy i opuściłem komendę. Po około dwudziestu minutach byłem już w domu.
- Julka! - krzyczę. - Jestem!
Lada moment widzę zbiegającą po schodach córkę. Za nią biegnie Tosiek. Oboje mają wesołe minki. Uśmiecham się na ich widok.
- Cześć - witam się z nimi i przytulam dziewczynkę. Wszyscy razem kierujemy się do salonu. - Co robiliście?
- Nudziliśmy się - mała ukazuje rządek zębów. - Pójdziemy gdzieś? - pyta.
- A gdzie chcecie iść?
- Nie wiem. Chodźmy po prostu na spacer - łapie mnie za rękę.
- No dobrze - uśmiecham się. Dzieciaki zakładają buty, a zaraz potem wychodzimy z domu. Przeszliśmy przez park, po czym postanowiliśmy pójść na pizzę. Udaliśmy się więc do pizzeri. Zajęliśmy stolik i zamowiliśmy danie. Po pewnym czasie otrzymaliśmy zamówioną pizzę. Zaczęliśmy jeść, przy czym dużo rozmawialiśmy. Po niezdrowym obiedzie stwierdziliśmy wszyscy, że mamy ochotę na lody. I tak jakoś minęło nam całe popołudnie. Do domu wróciliśmy koło dziewiętnastej. Wkrótce zjawił się u nas Krzysiek, który przyjechał zabrać Tośka. Porozmawialiśmy z pół godzinki, a potem pożegnaliśmy się. Następnie poszliśmy się kąpać. Gdy już to zrobiliśmy, włączyliśmy sobie film komediowy. Jakoś po 22 położyliśmy się spać.

4 komentarze:

  1. Super opowiadanie. Czekam na next.
    Bardzo mi się to podoba ale w bohaterach widziałam Olę. I ciekawa jestem kiedy ich połączysz i czy to w ogóle nastanie.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!
    Świetne!
    Pozdrawiam
    ToJa

    OdpowiedzUsuń
  3. Super opowiadanie.
    Czekam na next i życzę weny.
    Pozdrawiam.
    Devil

    OdpowiedzUsuń