piątek, 17 czerwca 2016

Rozdział 4.

Nastał kolejny dzień. Obudziłem się po szóstej. Wziąłem prysznic, ubrałem się, po czym poszedłem zrobić śniadanie. Julka wstała wpół do ósmej. Zaraz potem musiałem wyruszyć do pracy. Kilkanaście minut później dotarłem na miejsce. Poszedłem przebierać się w mundur, a następnie udałem się do pokoju odpraw. Od razu moim oczom ukazała się Ola. Trochę dalej siedziała Emilka i jeszcze dwóch innych policjantów. Oczywiście zająłem miejsce obok Wysockiej.
- Hejka - przywitałem się.
- Cześć Jacek.
- A Mikołaj gdzie?
- Nie będzie go dzisiaj.
- Coś się stało?
- Nie wiem, coś z córką.
- To z kim dziś jeździsz? - pytam.
- Z Emilką.
Po chwili w pokoju pojawił się komendant i rozpoczął odprawę.
- Na początek, jak to się u nas utarło, nowiny z Warszawy, czyli rozporządzenia Komendy Głównej. Tym razem chodzi o akcję "pozwól do siebie dojechać". To są ulotki, które będziecie rozdawać — podniósł w górę rękę, w której trzymał ulotki. - Dostaniecie je później u dyżurnego.
- Czyli co, włamywacze będą sami wysyłać współrzędne geograficzne, tak? - zaśmiałem się, a razem ze mną inni policjanci.
- Nasz dyżurny jak zwykle nieoceniony w swoim żarcie. Producenci kabaretów to już chyba czekają na ciebie.
- Przepraszam.
- Akcja ma na celu przekonanie ludzi do lepszego oznakowania swoich budynków. Przejdźmy teraz do rewirów.
Wysocki wyznaczył patrolom tereny, po czym wrócił do dyskusji.
- Kolejna rzecz to wizyta w gimnazjum numer 3 w przyszły piątek. Spotkanie z młodzieżą na temat cyberprzemocy.
- Ale czy to nie jest robota dzielnicowych? - spojrzałem na komendanta.
- Jest, ale czasem trzeba ich wspomóc. W skrócie — potrzebny ochotnik.
Wszyscy spuścili głowy, udając, że nie słyszą. Komendant wodził wzrokiem po sali.
- Widzę las rąk, w takim razie wpisuję: starszy sierżant Emilia Drawska.
- Ale czemu ja? - zdziwiła się Emilka.
- Bo jesteście kobietą i dobrze radzicie sobie z dziećmi - oznajmił.
- Strasznie seksistowskie.
- Będę udawał dwa razy: raz, że tego nie słyszałem; dwa, nie wiem, co to znaczy.
- No ale szefie, ja nie czuję się specjalistą od zagrożeń w internecie. Co ja mam im tam powiedzieć? - patrzy na Wysockiego.
- No to akurat możesz sobie sprawdzić w internecie, tam wszystko jest - znowu wypaliłem.
- Bardzo śmieszne - Drawska popatrzyła w moim kierunku.
- Jestem pewien, że sobie poradzicie, a teraz wyruszajcie na patrol.
I tak oto zakończyła się odprawa. Poszedłem do swojego gabinetu, gdzie zająłem się swoją pracą. Po niedługim czasie zadzwonił telefon. Mężczyzna zgłaszał kradzież samochodu. Wysłałem do niego jeden z patroli, aby przywieźli go na komendę, gdzie złoży zeznania. Półtorej godziny później w progu pojawiły się Emilka i Ola.
- Proszę - powiedziała Aleksandra, podając mi papierową teczkę. Spojrzałem na nią, a ona tylko uśmiechnęła się lekko. Miała taki zniewalający uśmiech. 


Otworzyłem teczkę i zacząłem przeglądać jej zawartość. Po krótkiej rozmowie na temat kradzieży auta, policjantki powróciły na patrol. Zaraz potem ponownie usłyszałem dźwięk telefonu.
- Dyżurny Jacek Nowak, Komenda Miejska Policji we Wrocławiu.
- Policja?
- Tak. Co się stało?
- Mój samochód! Ukradli mi samochód!
- Proszę się uspokoić. Jak pan się nazywa?
- Robert Wiśniewski.
- Proszę podać adres, wyślę po pana patrol, który zabierze pana na komendę. Złoży pan zeznania.
- Ja... sam przyjadę. Będę za pół godziny.
- Dobrze, jak pan chce.
Odłożyłam słuchawkę.
- 05 zgłoś dla 00.
- 05 zgłaszam - usłyszałem głos Oli.
- Podjedźcie na komendę. Przyjmiecie zeznania.
- A o co chodzi?
- Kolejna kradzież samochodu.
- No dobra. Jedziemy.
Mężczyzna zjawił się po dwudziestu minutach. Chwilę później pojawiły się również Ola i Emilka. Odprowadziłem więc pana Roberta do pokoju przesłuchań, gdzie zajęły się nim dziewczyny. Po godzinie stanęły w moim gabinecie.
- To samo - powiedziała Emilka, a Ola położyła na biurku papierową teczkę. Wziąłem ją do ręki i zajrzałem do środka.
- Ech, dobra dzięki. Wracajcie na patrol.
Mijały kolejne godziny służby i dochodziły kolejne zgłoszenia. Dziś skończyłem służbę po 19. Od razu udałem się do domu, gdzie czekała na mnie Julka.

12 komentarzy:

  1. Zapraszam na piętnasty rozdział! :)
    http://zaspiewajmyrazem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pomysł na zdjęcia
    Świetne
    Pozdrawiam
    ToJa

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest ta scena z serialu tylko zamiast Moniki wstawiłam Emilkę :D
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. No właśnie widzę.

      Usuń
  4. No wiec ... Ja myslam ze ty opiszesz akcje z emilka i swietne komendanta sprawdz sb w necie a tu nic... Zero.... Zamiast tego twoj punkt obsesji ogladal. Sb teczki :) ogolnie fajnie tylko nwn co to za baba z ktora ma jacek dziecko a skoro jest z jakas laska to z ola to chyba nie bd a ja jednak mam wiekszy sentyment do tamtego bloga... Dobra koncze i wychodze i czekam na nast czesc..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będzie może nie będzie. Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie :P
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. No właśnie Jacek ma dziecko z jakaś babką więc z Olką pewnie nie będzie. Chociaż... Nie nie bo jak kiedyś gadałaś dla cb ważne aby Jacek był szczęśliwy a nie żeby był z Olusią więc nic nie wiadomo :/
    Wiesz co ja ci proponowałam na kolejne opow prawda? hah to było by fajne :P
    pozdrawiam Cię
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne opowiadanie.
    Tak jak zawsze. Tylko czegoś nie rozumiem ale nie wiem czego. Coś mi brakuje tylko nie wiem co?! Brakuje tu tego małego maleńkiego kawałeczka. Nie wiem no kurde nie wiem.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział świetny
    Życzę weny
    I pozdrawiam
    Emilka

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na szesnasty rozdział! :)
    http://zaspiewajmyrazem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. A pytanie kiedy następny rozdział ?Niech przynajmniej u cb wróci Monika. I Krzysiek z nią będzie. Ale w sumie to twój blog a tamto moja wizja. Więc zrobisz co ci mysli go głowy przyniosą.
    Pozd. Karmelka

    OdpowiedzUsuń