Szedłem przez kilkanaście minut, aż w końcu dotarłem do parku. Już z daleka wypatrywałem znajomej sylwetki. Gdy wreszcie ją dostrzegłem, skierowałem kroki w tamtą stronę. Siedziała na zaśnieżonej ławce, ale kiedy zobaczyła, że jestem już prawie przy niej, wstała. Na jej ustach zagościł uśmiech. Jej piękne blond włosy delikatnie opadały na ramiona. Podbiegłem kawałeczek, by jak najszybciej być już obok. Przytuliłem ją na powitanie i pocałowałem w policzek.
- Zmarzłaś - szepnąłem.
- Trzeba było się pospieszyć. Nie musiała bym tyle czekać - zaśmiała się.
- A czapki to ty nie masz? Ile razy ci mówiłem, żebyś się cieplej ubierała? Zamarzniesz mi i co wtedy będzie?
- Oj tam. Dobrze wiesz, że nie lubię czapek - uśmiechnęła się.
- Kocham cię - objąłem dłońmi jej twarz i zacząłem namiętnie całować jej słodkie usta. - O czym chciałaś pogadać? - spytałem po chwili.
- Usiądź - uśmiechnęła się delikatnie, kolejny raz.
Spojrzałem na nią i również się uśmiechnąłem. Rękawiczką, którą miałem na dłoni, zgarnąłem śnieg z ławki. Usiedliśmy.
- Jacek... - zaczęła niepewnie.
- No mów. Co jest?
- Bo to jest bardzo ważna sprawa.
- Więc? - patrzyłem na nią, czekając aż w końcu wydusi to z siebie. - Powiesz wreszcie?
- Jacek... - spojrzała mi w oczy. - Ja... Jestem w ciąży - oznajmiła z lekki drżeniem w głosie i czekała na moją reakcję.
Patrzyłem na nią przez chwilę, nie wiedząc za bardzo, o co chodzi. Byłem lekko zaskoczony. Szybko jednak się otrząsnąłem. Uśmiechnąłem się delikatnie, przysunąłem do niej swoją twarz i zacząłem ją całować. Ona z przyjemnością odwzajemniała pocałunki. Po kilku długich minutach odsunęła się na niewielką odległość.
- Cieszysz się? - zapytała.
- Może nie planowaliśmy tego, no i uważam, że to trochę za wcześnie na dziecko, ale tak, cieszę się.
Uśmiechnęła się i założyła mi ręce na kark.
- Kocham cię - powiedziała.
- Ja ciebie też. Jesteś całym moim światem, całym moim życiem.
- Nie zostawisz mnie?
- Nigdy! Jak mógłbym zostawić taką cudowną dziewczynę i mojego kochanego dzidziusia? - uśmiechnąłem się.
- Jesteś najwspanialszym facetem, jakiego mogłam spotkać. Miałam ogromne szczęście.
- To ja miałem szczęście, że spotkałem ciebie.
Nowy dzień zawsze daje nowe życie!
- Tato, tato! - ze snu wyrwał mnie głos Julki.
- Co się dzieje? - zapytałem zaspany.
- Jest już siódma! Spóźnisz się do pracy.
- Jak to siódma? - zerwałem się. Spojrzałem na zegarek. Rzeczywiście, było już piętnaście po. Szybko się ubrałem i przygotowałem córce śniadanie. - Ja zjem coś w pracy. Lecę - pocałowałem Julię w główkę i wyszedłem.
Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę komendy. Na szczęście udało mi się przebić przez korki i na miejscu byłem na czas. Szybko pobiegłem przebrać się w mundur, a zaraz potem udałem się do pokoju odpraw. Ledwo zdążyłem. Tuż za mną wszedł komendant.
- Co się dzieje? - zapytałem zaspany.
- Jest już siódma! Spóźnisz się do pracy.
- Jak to siódma? - zerwałem się. Spojrzałem na zegarek. Rzeczywiście, było już piętnaście po. Szybko się ubrałem i przygotowałem córce śniadanie. - Ja zjem coś w pracy. Lecę - pocałowałem Julię w główkę i wyszedłem.
Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę komendy. Na szczęście udało mi się przebić przez korki i na miejscu byłem na czas. Szybko pobiegłem przebrać się w mundur, a zaraz potem udałem się do pokoju odpraw. Ledwo zdążyłem. Tuż za mną wszedł komendant.
- A wy Nowak co tak biegacie po komendzie od rana?
- Rozgrzewka - zaśmiałem się i zająłem miejsce obok Aleksandry.
- Co tak późno? - spojrzała na mnie swoim niebieskimi oczkami.
- Zaspałem - szepnąłem jej na ucho.
Ona uśmiechnęła się lekko, a komendant zaczął odprawę. Po piętnastu minutach gadania, Wysocki opuścił pokój. Wszyscy również zaczęli się rozchodzić. Wstałem i udałem się do swojego gabinetu. Otworzyłem drzwi, po czym wszedłem do środka.
- Jacek...- usłyszałem za sobą. W drzwiach stała Ola. - Masz jakieś plany na wieczór?
Spojrzałem na nią i chwilę się zastanowiłem.
- Nie...
- Chciałabym ci się odwdzięczyć za ten teatr i zaprosić cię na... rybę - uśmiechnęła się.
- Rybę?
- Łosoś w koperku zapiekany z masłem i plasterkiem cytryny.
- Aaa taką rybę - zaśmiałem się.
- Yhym... To co?
- No w sumie... skoro nie mam żadnych planów... to czemu by nie.
- Czyli widzimy się wieczorem - spojrzała na mnie.
- U ciebie.
- Dokładnie - uśmiechnęła się.
- Już się nie mogę doczekać.
Po wyjściu Oli moje myśli szybko zwróciły się ku Julce. Teraz jest u Krzyśka, ale potem muszę ją zabrać, bo Krzysiek ma dziś nocną służbę. No nic, coś się wymyśli.
Udałem się do kuchni i zrobiłem sobie kawę. Następnie wróciłem do gabinetu. Zająłem się papierami, a zaraz potem było już pierwsze zgłoszenie. Tym razem handel podrabianym towarem. Policjanci z patrolu 02 spisali zeznania mężczyzny i wrócili do pracy. Było jakoś przed dwynastą, gdy usłyszałem dźwięk swojej komórki. Spojrzałem na wyświetlacz. Była to wiadomość od siostry z pytaniem, jak sobie radzimy. Wysłała również zdjęcie, gdzie razem z Hubertem są na plaży. Uśmiechnąłem się i odpisałem.
A wiec liczylam na to ze bedzie cos wiecej o matce julki o zonie jacka a tak to napisalas cos co ja juz wiem ... A liczylam na coś wiecej od cb a tak wgl to szkoda ze w dziesiejszym od rodziale nie ma rybki ..... Jak tak mogłas i nadal nic niewiem czemu matki julci tu nie ma... A i jeszcze jedno nie rob z jacka chama ktory lamie kobiece serca przez teatr i rybe . i co ja mam tu wiecej tobie napisac super opowiadanie i czekam na nastepny rozdział i kolacje bo jestem ciekawa jak to opiszesz . chcialas długi kom to masz byc cos jeszcze napisala ale nie mam pomyslu pozdrawiam i zycie milego czytania tych bzudur i licze na odp
OdpowiedzUsuńRybka będzie w następnym rozdziale :D albo jeszcze następnym. Zobaczymy. Co do matki Julii to tak jak już mówiłam, cierpliwości. Nadejdzie w końcu taki rozdział, a którym wszystko się wyjaśni :D
UsuńPozdrawiam
Super rozdział. Ale chyba nie zrobisz tego o czym mówiłaś że dopiero w 11 rozdziale będzie ta randka sorry ryba ... A co do matki Julki to szczerze mnie to nie obchodzi. Jak Jacek będzie z Olą to ta matka Julci może być nawet Angelą Merkel i ta mnie to guzik obchodzi . A kiedy next ?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę miłego wieczoru KarmelkaPL
Haha Angela Merkel :D
UsuńNo nie wiem jak to wyjdzie z tą rybą. Może będzie w 10, a może w 11 rozdziale, nie wiem. Jak wyjdzie, tak będzie.
Następny rozdział prawdopodobnie w sobotę lub w niedzielę.
Pozdrawiam
Nie należą do osób, które są cierpliwe, więc błagam, pośpiesz się. Ale coś tak czuję, że okaże się, że matka Julii ich porzuciła, potem Ola zwiąże się z Jackiem i wtedy ona powróci i będzie próbowała odbi Olce Jacka.
OdpowiedzUsuńCzekam na next i pozdrawiam ;)
Kidy będzie kolacja? A po za tym to ekstra opowiadanie. Tylko co zrobi Jacek z Julka i kiedy dziewczyny się o sobie dowiedzą. Każesz nam czekać a my tu ci padam jak muchy w Smole z niecierpliwości.
OdpowiedzUsuńKornelia❤
Opowiadanie super. Czekam na next. Zapraszam również do mnie na bloga : http://opowiadaniapip.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.