Było jakoś po trzynastej. Siedziałem w swoim gabinecie zajęty papierami. W pewnej chwili do mojej głowy wpadła Julka. Postanowiłem do niej zadzwonić i upewnić się, czy wszystko jest w porządku. Wziąłem do ręki komórkę. Wybrałem odpowiedni numer, po czym nacisnąłem zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi... Czekam... Nie odbiera. Dzwonię jeszcze raz. Jednak nadal ten sam efekt. Trochę mnie to zaniepokoiło. Raczej jej się nie zdarzało, żeby nie odebrała ode mnie połączenia. Jest z Tośkiem, więc tym bardziej któreś z nich powinno odebrać. Dziś mam służbę do dziewiętnastej, czyli prędko do domu nie wrócę. Na szczęście Krzysiek kończy za godzinę, to dowiem się, co się stało. Spojrzałem jeszcze na telefon, a potem wróciłem do papierów. Jednak niepokój nie pozwalał mi pracować. Postanowiłem zrobić sobie przerwę. Udałem się do stołówki. Tam powitała mnie zawsze roześmiana pani Zosia. Nałożyła mi obiad, a ja wziąłem tackę i ruszyłem do wcześniej wypatrzonego już stolika. Siedział tam Mikołaj, a naprzeciwko niego była Ola.
- Można się dosiąść? - spytałem, uśmiechając się w kierunku kobiety.
- Jasne - powiedziała odwzajemniając uśmiech.
Zająłem miejsce obok Oli i zaczęliśmy jeść. Przy tym oczywiście dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Ja co chwilę spoglądałem w kierunku posterunkowej, by zajrzeć w jej błękitne oczka. Ona również co jakiś czas patrzyła w moją stronę, dzięki czemu nasze spojrzenia wiele razy się spotkały. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz i ujrzałem zdjęcie uśmiechniętej Julki.
- Można się dosiąść? - spytałem, uśmiechając się w kierunku kobiety.
- Jasne - powiedziała odwzajemniając uśmiech.
Zająłem miejsce obok Oli i zaczęliśmy jeść. Przy tym oczywiście dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Ja co chwilę spoglądałem w kierunku posterunkowej, by zajrzeć w jej błękitne oczka. Ona również co jakiś czas patrzyła w moją stronę, dzięki czemu nasze spojrzenia wiele razy się spotkały. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz i ujrzałem zdjęcie uśmiechniętej Julki.
- Przepraszam - powiedziałem wstając od stołu. Odszedłem kawałek i odebrałem.
- Cześć tato, dzwoniłeś?
- Dzwoniłem, dlaczego nie odbierałaś? - zapytałem.
- Zapomniałam podłączyć ładowarki i telefon się rozładował.
- Julka, Julka... Powiedz mi, jak się czujesz?
- W porządku - oznajmiła.
- Na pewno? Nic cię nie boli? Wszystko dobrze?
- Tak tato, na pewno.
- Okej, to grzecznie tam.
- Jasne - zaśmiała się.
- Papa.
Po rozmowie z córką wróciłem do stolika. Ola spojrzała na mnie, a ja tylko się uśmiechnąłem. Po obiedzie wróciłem do swojego gabinetu. Z powrotem zająłem się papierami. Zaraz potem odebrałem zgłoszenie kradzieży w sklepie. Potem były jeszcze inne zgłoszenia i tak jakoś czas leciał. W końcu wybiła dziewiętnasta. Po chwili siedziałem w swoim srebrnym aucie i kierowałem się w stronę domu. Po około dwudziestu minutach jazdy zaparkowałem auto na parkingu. Za chwilę byłem już pod drzwiami mieszkania. Przekręciłem klucz i otworzyłem drzwi. Nie zdążyłem dobrze przekroczyć progu, a Julka była przy mnie. Rzuciła mi się na szyję, mocno przytulając. Wziąłem ją na ręce i poszliśmy do salonu, gdzie Tosiek z Krzyśkiem oglądali telewizję. Posadziłem córkę na kanapie i udałem się do kuchni, aby zrobić siebie coś do jedzenia. Jednak Julka nie zamierzała siedzieć przed telewizorem. Przyszła za mną. Weszła na krzesło, a następnie usiadła na stół, spuszczając nogi nad podłogę. Spojrzałem na nią, lekko się uśmiechając i otworzyłem lodówkę. Wyjąłem z niej niewielkie, białe opakowanie i zajrzałem do środka.
- Myślałem, że mamy jeszcze śmietankę - zerknąłem na córkę.
- Mamy, tylko zieloną - zaśmiała się.
- Co dziś robiliście?
- Wpisywaliśmy w Google "morderstwo".
- Co? - przyjrzałem się jej. - Po co?
- Tak sobie. Były zdjęcia. Widziałam dużo krwi.
- Julka... - pokręciłem głową.
Chwilę jeszcze rozmawiałem z córką, która później poszła się pobawić z Tośkiem. Ja natomiast zacząłem rozmowę z Krzyśkiem. Gadaliśmy o wszystkim i niczym. Zanim się obejrzeliśmy, była prawie jedenasta. Pożegnaliśmy więc Antka i jego ojca.
- Tato... - zaczęła, gdy byliśmy już sami.
- Tak?
- Jestem głodna - uśmiechnęła się.
- Kolacja o tej porze?
- Nie. Kolację jadłam, zanim wróciłeś z pracy - roześmiała się, przez co również się zaśmiałem.
- No dobra. To co chcesz?
- Kanapkę.
Zrobiłem Julii kanapkę, po czym poszedłem wziąć prysznic. Po mnie łazienkę zajęła mała, a ja oczywiście poszedłem sprzątnąć w kuchni. Gdy już kończyłem, ujrzałem na szybie kropelki deszczu. Podszedłem do okna i spojrzałem na niebo. W pewnej chwili głęboką ciemność rozświetliła błyskawica. Dało się słyszeć również grzmoty. Niektóre były dość głośne. Stałem tak i patrzyłem, kiedy obok pojawiła się Julka ubrana w piżamkę. Na ramiona opadały jej krótkie, trochę mokre włosy. Spojrzałem na nią i lekko się uśmiechnąłem. Była podobna do swojej mamy, taka piękna... Ale charakter oczywiście ma po tatusiu. Podeszła bliżej i przytuliła się do mnie. Znowu zagrzmiało.
- Boję się - szepnęła.
- Spokojnie, zaraz przejdzie.
Wziąłem mój skarb na ręce i schodami poszedłem na górę. Udałem się do pokoju córeczki. Wziąłem książkę i usiadłem na łóżko, opierając się o poduszkę. Obok siedziała Julka. Objąłem ją ramieniem, po czym otworzyłem książkę. Zacząłem czytać. Minęło prawie pół godziny, zanim zasnęła. Burza powoli zaczęła się uspokajać. Ucałowałem córeczkę w czółko, nakryłem ją kołdrą i po cichu wyszedłem z jej pokoju. Podążyłem do sypialni. Położyłem się na łóżku i od razu zasnąłem.


Hm.. Mialam napisac komentarz rano ale cóż napisze teraz. Jak muwilas umiescilas tak zrobilaś umiescilas zosie . super jest opowiadanie bardzo mi sie podobalo jak jacek taki troskliwy bardzo bajke jej czyta i to porownianie do matki mnie sie bardzo podoba.. Nie ma to jak kometarz o 2,50 w nocy. Z tej rozmowy w bufecie wynikalo przynajmniej ja tak rozumiem ze nikt oprocz krzyśka nie wie o sekrecie jacka . ciekawa jestem co dalej .
OdpowiedzUsuńZycze weny . i czekam na kolejne
Owszem nikt nie wie, ale to dlatego, że Jacek nie lubi opowiadać wszystkim o swoim życiu prywatnym, a jak już mówiłam, Krzysiek jest jego przyjacielem.
UsuńPozdrawiam :*
Super a kiedy next :-)
UsuńPozd. KarmelkaPL
Super a kiedy next :-)
UsuńPozd. KarmelkaPL
Jeszcze nie wiem kiedy, ale postaram się jak najszybciej ;)
UsuńPozdrawiam
Wszyscy powariowali...
UsuńOpowiadanko super ale czemu jeszcze Ola i Jacek nie są razem!?!?!?!
I kiedy się w końcu dowiedzą że Jacek ma córkę?
Ah... Czekam na szybki next
Alicja
p.s Jacuś jest mój :D
Super opowiadanie jak każde inne. Co dodać, co odjąć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
S.t.o.