sobota, 9 lipca 2016

Rozdział 12.

Promienie słońca wdzierały się do sypialni przez szparę między zasłonami, delikatnie łaskocząc mnie po twarzy. Przetarłem oczy i podniosłem się z łóżka. Wyszedłem z sypialni. Stąpając bosymi stopami po zimnej podłodze, udałem się do kuchni. Od razu zrobiłem sobie kawę, a następnie wziąłem się za przygotowywanie śniadania. Zacząłem więc robić tosty. Zaraz w pomieszczeniu pojawiła się Julka.
- Co robisz? - zapytała, siadając przy stole.
- Tosty - oznajmiłem krótko, upijając łyk kawy.
- A ja bym wolała musli.
Spojrzałem na nią. Ona patrzyła na mnie. Bez słowa wyjąłem z szafki miseczkę i przygotowałem córce musli. Następnie ostrożnie wyjąłem tosty i położyłem na talerzu. Siadłem naprzeciwko blondynki. Zacząłem jeść, co chwilę podnosząc wzrok na Julię.
- Jak będziesz wracał z pracy - zaczęła w końcu - to kup tę śmietanę.
Zaśmiała się, a ja przeszyłem ją mrożącym spojrzeniem.
- Coś jeszcze? - upiłem łyk kawy.
- Jeszcze mleko - pokazała mi język, nie przestając się śmiać.
- Co za dzieciak - pokręciłem głową. - Który dzisiaj? - zapytałem po chwili i odwróciłem głową w stronę kalendarza.
- Dziewiąty - powiedziała.
Po śniadaniu poszedłem się przebrać. Następnie pożegnałem się z córką i opuściłem budynek. Na dworze pięknie świeciło słońce. Po wczorajszej burzy nie było ani śladu. Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę komendy. Na miejsce dotarłem za piętnaście ósma. Poszedłem się przebrać w mundur, a  następnie udałem się do swojego gabinetu. Miałem jeszcze trochę papierów do wypełnienia, dlatego postanowiłem się tym zająć jeszcze przed służbą. Rozłożyłem więc swoje teczki i zacząłem pracę. Jednak już po bardzo krótkiej chwili przerwał mi ją ciepły głosik.
- Cześć - przywitała się Ola.
- Hej - spojrzałem na nią.
- Co robisz tak od rana? - zapytała.
- Origami - zaśmiałem się, trzymając w ręce kilka kartek.
- No tak - uśmiechnęła się.
- Ślicznie wyglądasz - przyjrzałem się jej.
- Widzę, że nie marnujesz żadnej okazji - uśmiechnęła się łobuzersko.
- Ale ja mówię poważnie - ciągle na nią patrzyłem. - Musi być coś nie tak z moimi oczami. Nie mogę ich od ciebie oderwać - uśmiechnąłem się, a Ola przewróciła oczami.
- Przeczytałeś ten tekst w książce dla podrywacza?
- Tak, na stronie 947 - ponownie się uśmiechnąłem. - To co, może dasz się namówić na.... kino?
- No nie wiem.
- To się dowiedz - puściłem jej oczko.
- A w twojej książce nic o tym nie było?
- Owszem było. Pisało, że powinnaś się zgodzić - ukazałem rządem zębów.
- W takim razie chyba nie mam wyjścia - posłała mi swój zniewalający uśmiech.
- Czyli widzimy się wieczorem?
- Yhym. Lecę, bo zaraz odprawa - powiedziała, po czym wyszła. Spojrzałem na zegarek. Rzeczywiście, zbliżała się już ósma. Postanowiłem jednak najpierw zadzwonić do Krzyśka. Wybrałem jego numer, a już po chwili usłyszałem jego głos.
- Co tam? - zapytał.
- Hej, gdzie jesteś?
- A gdzie mam być o tej porze? Wchodzę właśnie na komendę i muszę się jeszcze szybko przebrać, bo zaraz się spóźnię.
- Dobra, to pogadamy później.
Rozłączyłem się. Zgarnąłem papiery i wstałem od biurka. Wyszedłem z gabinetu i powoli kroczyłem w kierunku pokoju odpraw. Równo o ósmej przyszedł komendant, a tuż za nim Krzysiek. Rozpoczęła się odprawa, która tradycyjnie trwała około piętnaście minut. Potem wróciłem do gabinetu i zająłem się papierami. W międzyczasie odbierałem zgłoszenia, rozsyłałem patrole i jeszcze parę innych rzeczy. Koło trzynastej patrol 06 miał przerwę, dlatego prosiłem Krzyśka, żeby do mnie przyszedł.
- Hejka! Mów, o co chodzi - zaczął już po przekroczeniu progu.
- Weźmiesz dziś wieczorem Julkę do siebie?
- Jasne, nie ma problemu - oznajmił. - A co, jakaś randka się szykuje? Z Olą?
- No szykuje się, szykuje - uśmiechnąłem się.
Służbę skończyłem dziś o siedemnastej. Opuściłem komendę i pojechałem na małe zakupy. Zaraz potem udałem się do domu, gdzie oczywiście zastałem Julkę.
- Co robisz? - zapytałem.
- Oglądam film - uśmiechnęła się.
Poszedłem do kuchni i przygotowałem nam coś do jedzenia. Następnie poszedłem wziąć prysznic.
- Zbieraj się mała - powiedziałem, wychodząc z łazienki. - Zaraz przyjedzie po ciebie Krzysiek.
Chwilę później usłyszałem dzwonek do drzwi. Oczywiście był to Zapała. Zabrał Julię, a ja zostałem sam. Poszedłem się ubrać. Kilkanaście minut później byłem gotowy do wyjścia. Zamknąłem drzwi na klucz i poszedłem do Oli. Po dziewiętnastej byłem na miejscu. Nacisnąłem dzwonek, a po chwili drzwi się otworzyły. Moim oczom ukazała się postać Aleksandry. Miała na sobie białą bluzkę i jasne jeansy. Wpuściła mnie do środka i kazała mi chwilkę poczekać. Po około ośmiu minutach była już gotowa. Opuściliśmy mieszkanie i spacerkiem udaliśmy się do kina. Film miał się rozpocząć o 20, więc tuż przed tą godziną byliśmy na miejscu. Weszliśmy do sali i zajęliśmy miejsca. Zanim wszystko się zaczęło, zdążyliśmy jeszcze pogadać. W końcu rozpoczął się film. Był bardzo dobry, mogliśmy się przy nim trochę pośmiać. Po godzinie seans dobiegł końca. Postanowiłem odprowadzić Olę. Spacerkiem zmierzaliśmy w stronę jej mieszkania. Ciągle rozmawialiśmy, śmialiśmy się, świetnie się dogadywaliśmy. W rezultacie dotarliśmy na miejsce. Stanęliśmy naprzeciwko siebie. 
- To co, dasz się skusić jeszcze na herbatkę? - zaproponowała. Jednak mnie coś blokowało. Sam się zastanawiałem, co się ze mną dzieje. 
- Późno się zrobiło - oznajmiłem. - Będę już wracał - uśmiechnąłem się.
- Okej. To do zobaczenia.
Pożegnaliśmy się, po czym Ola zniknęła za drzwiami budynku. Wolnym krokiem ruszyłem w kierunku osiedla, na którym mieszkam. Szedłem, nie zwracając na nic uwagi. W głowie roiło się wiele myśli. Co jest nie tak? Czemu się tak blokuję? 

4 komentarze:

  1. Zapraszam na drugi rozdział! :)
    http://60dnidoroslosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne
    Zapraszam do mnie na blogi
    Czekam na next
    Pozdrawiam
    ToJa

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiadanie jak zawsze fajne, ale czekam na jakieś nowe informacje o Julce i jej matce. Mam nadzieję, że za niedługo dowiemy się czegoś więcej. Pozdrawiam. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie wszystko przez wspomnienia o matce Julki. A ale cóż. Opowiadanie jak zawsze świetne.
    Pozdrawiam.
    S.t.o.

    OdpowiedzUsuń