- Dyżurny Jacek Nowak, Komenda Miejska Policji.
- Anna Mroczkowska - przedstawiła się. - Chciałam zgłosić włamanie. Byłam przez tydzień na wakacjach i właśnie wróciłam. Wszystko jest poprzewracane.
- Proszę podać adres.
- Adres... Jabłeczna 8/13.
- Wysyłam patrol - oznajmiłem kobiecie i złapałem za radiostację.
Na miejsce zdarzenia udał się patrol 07. Chwilę później dostałem następne zgłoszenie. Tym razem awantura domowa. Potem było jeszcze pobicie i napad na kiosk. W końcu nadeszła godzina dwunasta. Postanowiłem zrobić sobie przerwę. Udałem się do stołówki, gdzie obsłużyła mnie pani Zosia. Usiadłem przy jednym ze stolików. Zacząłem jeść, gdy chwilę później pojawiła się przy mnie Ola. Zapytała, czy może się dosiąść. Oczywiście się zgodziłem, no bo jakby inaczej.
- A gdzie Mikołaj? - spojrzałem na nią.
- Nie wiem. Poszedł coś jeszcze załatwić, ale ja jestem głodna i nie zamierzam na niego czekać - zaśmiała się.
Zaczęliśmy sobie rozmawiać w bardzo przyjemnej atmosferze. Jednak przerwał nam mój dzwoniący telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. To była Julka. Przeprosiłem na chwilkę Olę i odszedłem na bok.
- Hej! Co jest?
- Miałeś kupić mleko. Chciałam zrobić sobie kakao.
- Zapomniałem.
- No właśnie widzę, że zapomniałeś.
- A ty jesteś w domu?
- Tak - oznajmiła. - Mam nadzieję, że dzisiaj nie zapomnisz go kupić.
- Postaram się - zaśmiałem się.
Zakończyłem rozmowę i nacisnąłem czerwoną słuchawkę. Wróciłem do stolika.
- Wszystko w porządku? - zapytała Ola.
- Tak - uśmiechnąłem się.
Ona odwzajemniła uśmiech, choć zauważyłem, że jakoś dziwnie na mnie patrzy. Skończyliśmy jeść obiad i wróciliśmy do swoich zajęć. Usiadłem za biurkiem, próbując zająć się pracą. Jednak znowu zacząłem rozmyślać... Rozmyślać o Oli i moim życiu. Czułem się taki zagubiony. Cholernie zależało mi na Oli. Każda chwila spędzona z nią była cudowna. Jednocześnie czułem się nie fair w stosunku do... Mai... Mówią, że prawdziwa miłość jest tylko jedna, a ja wiem, że Maja była prawdziwą miłością. Zawsze będzie w moim sercu, ale czy to znaczy, że do końca życia będę sam? Do tej pory wszystko się zgadzało, bo nie spotkałem żadnej, która skradłaby moje serce. Dopiero teraz czuję, że może jeszcze znajdzie się w moim życiu druga kobieta, która stanie się tą jedyną.
Moje rozmyślenia przerwał telefon. Zaraz musiałem iść przekazać ważne informacje załodze patrolu 05. Udałem się do pokoju, w którym przebywali. Zaczęliśmy rozmawiać, ale nagle rozbrzmiał dzwonek mojej komórki. Ponownie spojrzałem na wyświetlacz. Julka? Znowu? Odszedłem na bok i odebrałem.
- Coś się stało? Jestem w pracy, nie mogę teraz rozmawiać - oznajmiłem.
- Zapomniałam wcześniej zapytać, o której dziś kończysz.
- O 16.
- Okej. Papa.
Wróciłem do rozmowy z policjantami. Gdy już omówiliśmy wszystko, Mikołaj poszedł pogadać jeszcze z kryminalnymi. Zostaliśmy z Olą sami. Ona siedziała przy biurku, a ja stałem obok. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się. Ku mojemu zaskoczeniu, tym razem Aleksandra się nie uśmiechnęła. Patrzyła tylko na mnie.
- Coś nie tak? - zapytałem niepewnie.
- Nic - odrzekła zamyślona.
- Ej, przecież widzę, że coś się dzieje. Powiesz mi, o co chodzi?
- Yhm - kiwnęła głową. - O ciebie - spojrzałem na nią z zaskoczeniem. Oparłem się o biurko i patrzyłem na nią, wsłuchując się w to, co mówi. - To z tobą się coś dzieje. Niby się spotykamy, ale dzwoni telefon i wychodzisz - mówiła nie nerwowo, lecz ze smutkiem. - I tak za każdym razem. Jak to ma tak wyglądać, to ja dziękuję.
- Ola...
- No co? Może tak nie jest?
- Jest. Wiem, że jest, ale...
- Ale co? Ja już nie wiem, co mam o tym myśleć...
Popatrzyłem na nią i pokiwałem głową. Chwilę się zastanawiałem, po czym zapytałem:
- Olu... O której dziś kończysz?
- Szesnasta - rzuciła krótko.
- Moglibyśmy potem... spotkać się, porozmawiać?
Ola dobre kilka minut patrzyła na mnie bez słowa, aż w końcu się zgodziła. Nie miałem już wyjścia. I tak prędzej czy później by się dowiedziała, dlatego muszę jej powiedzieć o Julce. Boję się tylko, jak to przyjmie, i czy jej przez to nie stracę.
Kiedy wrócił Mikołaj, udałem się do swojego gabinetu. Robiłem wszystko, żeby nie myśleć o tym, co stanie się za kilka krótkich godzin.
Czas leciał szybko i zanim się obejrzałem, była już szesnasta. Przebrałem się z munduru i czekałem przy wyjściu na Olę. Po chwili pojawiła mi się na horyzoncie. Wolnym krokiem schodziła po schodach. Uśmiechnąłem się na jej widok. Zaraz była przy mnie i razem opuściliśmy komendę. Zaprowadziłem kobietę do mojego auta. Otworzyłem przednie drzwi od strony pasażera i zaprosiłem Wysocką do środka. Sam siadłem za kierownicą, po czym odpaliłem silnik i ruszyłem z parkingu. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o supermarket, gdzie zrobiłem szybkie zakupy. Jeszcze przed siedemnastą zaparkowałem srebrny samochód na parkingu pod budynkiem, w którym mieszkam. Wyszliśmy z auta i powoli udaliśmy się do wejścia.

Tak, tak, tak!!!! Tyle czekałam na ten moment. Dodaj następne opowiadanie jak najszybciej. PROSZĘ!!!! Ps. Zapraszam do mnie na nowe opowiadanko.
OdpowiedzUsuńZapraszam na trzeci rozdział! :)
OdpowiedzUsuńhttp://60dnidoroslosci.blogspot.com/
Czekałam na ten moment, że Jacek przedstawił Oli Julkę i się w końcu doczekałem. Opowiadanie świetne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
S.t.o.