25 sierpnia
Sierpień to miesiąc, którego chyba najbardziej nie lubię. Przywołuje we mnie wiele niemiłych wspomnień. Kiedyś była to moja ulubiona pora roku. Uwielbiałem lato, uwielbiałem wakacyjne przygody, ale nadeszły dwa lata, kiedy to podczas wakacji wydarzyło się coś okropnego. I to właśnie dziś jest dziewiąta rocznica śmierci rodziców.
Jest szósta rano. Miałem dziś nocny dyżur, więc za chwilę kończę pracę. Wypełniał ostatnie raporty, kiedy do pomieszczenia wchodzi Ola.
- Zmęczony? - uśmiecha się.
Nic nie mówię, tylko pokiwałem głową z aprobatą.
- Proponuję obiad po południu... na mieście albo u mnie - oznajmiła. Ona również miała dziś nocną służbę. Spojrzałem na nią i chwilę się zastanowiłem.
- Dziś jest rocznica śmierci rodziców - wyjawiam. Ola patrzy na mnie. - Przyjadą rodzice Huberta i wszyscy spotkamy się u Agi... Pomyślałem, że może poszłabyś ze mną...
- Ale... - zdziwiła się.
- Poznałabyś moją siostrę, jej męża...
- Myślisz, że to dobry pomysł?
- Myślę, że tak - uśmiechnąłem się.
Ustaliliśmy więc, że wpadnę po południu po Olę i razem udamy się do Agaty. Oczywiście zadzwoniłem do siostry i uprzedziłem ją, że pojawię się wraz z Aleksandrą.
Godzinę później byłem w domu. Zjadłem lekki posiłek, po czym od razu położyłem się spać. Obudziłem się tuż przed dwunastą. Wziąłem prysznic i ubrałem się. Opuściłem mieszkanie i udałem się do Oli. Pół godziny później stałem pod jej drzwiami. Otworzyła mi ubrana w skromną granatową sukienkę, sięgającą przed kolano.
- Ślicznie wyglądasz - powiedziałem.
- Dziękuję - zaprosiła mnie do środka. Wszedłem do salonu i usiadłem na kanapie. Ola kręciła się po mieszkaniu. Wchodziła raz do łazienki, raz do sypialni. Obserwowałem ją w milczeniu, uśmiechając się lekko pod nosem. Ona ciągle coś mówiła i zapewniała, że za chwilkę będzie gotowa. Koniec końców stanęła wreszcie przede mną.
- Możemy już iść - obwieszcza.
Wstałem i razem wyszliśmy z mieszkania. Wsiedliśmy do zaparkowanego pod blokiem auta i ruszyliśmy w drogę. Minęło kilkanaście, może dwadzieścia minut, po których znaleźliśmy się na jednej z wrocławskich ulic, przed ślicznym, piętrowym domkiem. Kiedy drzwi się otworzyły, ujrzałem Agatę. Przytuliłem ją na powitanie i przedstawiłem Olę. Zaraz w korytarzu pojawiła się również Julka, która z uśmiechem rzuciła się mi w ramiona. Przeszliśmy dalej, gdzie Ola zapoznała się z Hubertem, a następnie znaleźliśmy się w salonie. Tam zajdowali się już rodzice Huberta - Ewelina i Michał. Aleksandra z chęcią pomogła Agacie nakryć do stołu i od razu dało się zauważyć, że znalazły wspólny język. Kiedy już wszyscy siedzieliśmy przy stole, zaczęliśmy rozmawiać. Najpierw rodzice Huberta zaczęli wypytywać, co ciekawego słychać. Potem zaczęli przesłuchiwać Olę. Pytali o to, czym się zajmuje, o rodzinę i w ogóle, a ona grzecznie odpowiadała na wszystkie pytania. Ola nie była im dłużna i również trochę popytała o ich zawody. Nie ma co ukrywać, że matka Huberta jest lekarzem, a ojciec prawnikiem. Syn, jak widać, poszedł w ślady ojca i również skończył prawo. W tym też zawodzie pracuje. Michał i Ewelina mieszkają w Warszawie. Swoje życie skupiają raczej na pracy, więc rzadko bywają we Wrocławiu.
Po pewnym czasie znudzona Julka poszła pograć na laptopie, a my kontynuowaliśmy rozmowę. Siedzieliśmy tak w miłej atmosferze do siedemnastej. Potem zabrałem córkę i odwieźliśmy Olę do domu. Przed osiemnastą wróciliśmy do siebie, gdzie cały wieczór nudziliśmy się przed telewizorem.
Następnego dnia, kiedy siedziałem w swoim gabinecie, przyszła Ola.
- Dzień dobry - podeszła i dała mi buziaka w policzek.
- Cześć - uśmiechnąłem się.
- Co ciekawego robisz dziś wieczorem? - pyta, a na mojej twarzy pojawia się jeszcze większy uśmiech.
- Ciekawego... pewnie jakiś film obejrzymy z Julką czy coś - puszczam jej oczko. - A czemu pytasz?
- Pytam, bo marzy mi się kolacja z tobą, więc gdybyś załatwił na Julce opiekę na wieczór, to z chęcią przygotuję coś pysznego - posyła mi promieniejący uśmiech. - Mam jutro wolne, więc wiesz.
- Spróbuję coś wymyślić.
- Okej, to lecę na patrol - ponownie cmoknęła mój policzek i opuściła pokój.
Pracę skończyłem o 16 i od razu wróciłem do domu, gdzie czekała na mnie Julka. Zarówno Agata, jak i Hubert byli w pracy, ale szwagier zapewnił, że jakoś po osiemnastej zabierze Julię. Zadzwoniłem do Oli i umówiliśmy się na 19:30. Jest już dziesięć po szóstej, więc Hubert powinien niedługo się zjawić. Siedzieliśmy z małą w salonie i patrzyliśmy w telewizor, oczekując na wujka. Wreszcie usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do środka. Obróciliśmy głowy w stronę korytarza. Zaraz pojawił się Hubert rozmawiający przez telefon.
Sierpień to miesiąc, którego chyba najbardziej nie lubię. Przywołuje we mnie wiele niemiłych wspomnień. Kiedyś była to moja ulubiona pora roku. Uwielbiałem lato, uwielbiałem wakacyjne przygody, ale nadeszły dwa lata, kiedy to podczas wakacji wydarzyło się coś okropnego. I to właśnie dziś jest dziewiąta rocznica śmierci rodziców.
Jest szósta rano. Miałem dziś nocny dyżur, więc za chwilę kończę pracę. Wypełniał ostatnie raporty, kiedy do pomieszczenia wchodzi Ola.
- Zmęczony? - uśmiecha się.
Nic nie mówię, tylko pokiwałem głową z aprobatą.
- Proponuję obiad po południu... na mieście albo u mnie - oznajmiła. Ona również miała dziś nocną służbę. Spojrzałem na nią i chwilę się zastanowiłem.
- Dziś jest rocznica śmierci rodziców - wyjawiam. Ola patrzy na mnie. - Przyjadą rodzice Huberta i wszyscy spotkamy się u Agi... Pomyślałem, że może poszłabyś ze mną...
- Ale... - zdziwiła się.
- Poznałabyś moją siostrę, jej męża...
- Myślisz, że to dobry pomysł?
- Myślę, że tak - uśmiechnąłem się.
Ustaliliśmy więc, że wpadnę po południu po Olę i razem udamy się do Agaty. Oczywiście zadzwoniłem do siostry i uprzedziłem ją, że pojawię się wraz z Aleksandrą.
Godzinę później byłem w domu. Zjadłem lekki posiłek, po czym od razu położyłem się spać. Obudziłem się tuż przed dwunastą. Wziąłem prysznic i ubrałem się. Opuściłem mieszkanie i udałem się do Oli. Pół godziny później stałem pod jej drzwiami. Otworzyła mi ubrana w skromną granatową sukienkę, sięgającą przed kolano.
- Ślicznie wyglądasz - powiedziałem.
- Dziękuję - zaprosiła mnie do środka. Wszedłem do salonu i usiadłem na kanapie. Ola kręciła się po mieszkaniu. Wchodziła raz do łazienki, raz do sypialni. Obserwowałem ją w milczeniu, uśmiechając się lekko pod nosem. Ona ciągle coś mówiła i zapewniała, że za chwilkę będzie gotowa. Koniec końców stanęła wreszcie przede mną.
- Możemy już iść - obwieszcza.
Wstałem i razem wyszliśmy z mieszkania. Wsiedliśmy do zaparkowanego pod blokiem auta i ruszyliśmy w drogę. Minęło kilkanaście, może dwadzieścia minut, po których znaleźliśmy się na jednej z wrocławskich ulic, przed ślicznym, piętrowym domkiem. Kiedy drzwi się otworzyły, ujrzałem Agatę. Przytuliłem ją na powitanie i przedstawiłem Olę. Zaraz w korytarzu pojawiła się również Julka, która z uśmiechem rzuciła się mi w ramiona. Przeszliśmy dalej, gdzie Ola zapoznała się z Hubertem, a następnie znaleźliśmy się w salonie. Tam zajdowali się już rodzice Huberta - Ewelina i Michał. Aleksandra z chęcią pomogła Agacie nakryć do stołu i od razu dało się zauważyć, że znalazły wspólny język. Kiedy już wszyscy siedzieliśmy przy stole, zaczęliśmy rozmawiać. Najpierw rodzice Huberta zaczęli wypytywać, co ciekawego słychać. Potem zaczęli przesłuchiwać Olę. Pytali o to, czym się zajmuje, o rodzinę i w ogóle, a ona grzecznie odpowiadała na wszystkie pytania. Ola nie była im dłużna i również trochę popytała o ich zawody. Nie ma co ukrywać, że matka Huberta jest lekarzem, a ojciec prawnikiem. Syn, jak widać, poszedł w ślady ojca i również skończył prawo. W tym też zawodzie pracuje. Michał i Ewelina mieszkają w Warszawie. Swoje życie skupiają raczej na pracy, więc rzadko bywają we Wrocławiu.
Po pewnym czasie znudzona Julka poszła pograć na laptopie, a my kontynuowaliśmy rozmowę. Siedzieliśmy tak w miłej atmosferze do siedemnastej. Potem zabrałem córkę i odwieźliśmy Olę do domu. Przed osiemnastą wróciliśmy do siebie, gdzie cały wieczór nudziliśmy się przed telewizorem.
Następnego dnia, kiedy siedziałem w swoim gabinecie, przyszła Ola.
- Dzień dobry - podeszła i dała mi buziaka w policzek.
- Cześć - uśmiechnąłem się.
- Co ciekawego robisz dziś wieczorem? - pyta, a na mojej twarzy pojawia się jeszcze większy uśmiech.
- Ciekawego... pewnie jakiś film obejrzymy z Julką czy coś - puszczam jej oczko. - A czemu pytasz?
- Pytam, bo marzy mi się kolacja z tobą, więc gdybyś załatwił na Julce opiekę na wieczór, to z chęcią przygotuję coś pysznego - posyła mi promieniejący uśmiech. - Mam jutro wolne, więc wiesz.
- Spróbuję coś wymyślić.
- Okej, to lecę na patrol - ponownie cmoknęła mój policzek i opuściła pokój.
Pracę skończyłem o 16 i od razu wróciłem do domu, gdzie czekała na mnie Julka. Zarówno Agata, jak i Hubert byli w pracy, ale szwagier zapewnił, że jakoś po osiemnastej zabierze Julię. Zadzwoniłem do Oli i umówiliśmy się na 19:30. Jest już dziesięć po szóstej, więc Hubert powinien niedługo się zjawić. Siedzieliśmy z małą w salonie i patrzyliśmy w telewizor, oczekując na wujka. Wreszcie usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do środka. Obróciliśmy głowy w stronę korytarza. Zaraz pojawił się Hubert rozmawiający przez telefon.
- Yhym... Tak - pokiwał z aprobatą. - Oczywiście, do jutra - zakończył rozmowę. Spojrzał w naszą stronę. - To co księżniczko? Jedziesz ze mną, bo tatuś ma randkę - zaśmiał się, a Julka odpowiedziała mu tym samym. Pocałowała mnie w policzek, po czym wstała z kanapy i podeszła do Huberta. Ten wziął ją na ręce. - Udanej randki - powiedział i skierował się ku wyjściu. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Na pewno będzie udana - powiedziałem do siebie.
Poszedłem wziąć szybki prysznic, a potem ubrałem się w ciemne jeansy i białą koszulę. Równo o dziewiętnastej trzydzieści nacisnąłem dzwonek do drzwi Aleksandry. Zaraz ujrzałem jej szczupłą sylwetkę ubraną w śliczną czerwoną sukienkę.
- Cześć piękna - przywitałem ją, przyglądając się jej z zachwytem.
- Cześć piękna - przywitałem ją, przyglądając się jej z zachwytem.
- Jaki ty jesteś punktualny - spojrzała na zegarek i wybuchnęła śmiechem.
Przeszliśmy do salonu. Stół był już nakryty, a w powietrzu unosił się piękny zapach. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść.
- Smakuje ci - posłała mi ciepłe spojrzenie.
- Niebo w gębie - zaśmiałem się.
Otworzyłem wino i nalałem nam do kieliszków. Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy, a kiedy skończyliśmy spożywać posiłek, sprzątneliśmy ze stołu i zasiedliśmy na kanapie. Objąłem Olę ramieniem, przytulając do siebie. W rękach trzymaliśmy kieliszki, co chwilę upijając z nich niewielką ilość białego wina. Siedzieliśmy w ciszy. Już nie chciało nam się rozmawiać. Było tak miło i nie potrzeba było niczego więcej. Po chwili odstawiłam szklany przedmiot na stolik. Zaraz potem ona uczyniła to samo. Minęło kilka długich minut, gdy Ola odwróciła głowę w moją stronę. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnąłem się, wywołując w Oli identyczną reakcję. Delikatnie dotknąłem ręką do jej policzka. Przysunąłem usta do jej ust i namiętnie pocałowałem. Trwało to krótki moment, a jak się odsunęliśmy od siebie, nasze spojrzenia ponownie się spotkały. Wymieniliśmy się uśmiechami i ponownie złączyliśmy nasze usta. Całowaliśmy się z ogromną czułością, odrywając się tylko na chwilę, aby nabrać powietrza. Powoli zacząłem schodzić z pocałunkami na szyję, a Ola zaczęła rozpinać mi koszulę. I tak pierwszy raz wylądowaliśmy w łóżku.
***
Obudziły mnie promienie słońca wdzierające się do sypialni przez nieszczelne zasłony. Automatycznie od razu na moich ustach pojawił się uśmiech. Wyciągnęłam rękę, dotykając nią miejsce obok mnie, gdzie powinien być Jacek. No właśnie. Powinien, ale go nie ma. Spojrzałam na zegarek, a on wskazywał parę minut po siódmej. Pomyślałam, że może jest w łazience albo kuchni. Podniosłam się i sprawdziłam mieszkanie, ale go nie było.

Opowiadanie piekne tylko jedna uwaga. Co ten Jacek zrobil???
OdpowiedzUsuńNajpierw sie z nia przespal a potem ucieka.Jest tez taka wersia ze Jacek moze chciala zrobic sniadanie i poszedl po produkty do sklepu. Jesli Jackowi zalezy na Oli to nie powinien uciekac ale zibaczymy co mymyslisz.
Aleksandra blaga o szybki next najlepiej jeszcze dzisiaj alebo jutro. Ja w nocy nie bede spala przez te opowiadanie.Blagam bardzo😔😔
Pozdrawiam i zapraszam do mnie
Extra wreście jakieś fajne opowiadanie.Ciekawe jaki bedzie next i co wymyslisz.Podoba mi sie twoj styl pisania.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBloody Soul Co ty zaś tam mi kombinujesz?!?
OdpowiedzUsuńJacek ucieka czy kurde kosmici go porwali? Wytłumacz mi to szybko i sensownie bo tego za grosz nie rozumię.
Fear of the dark
Witaj. Właśnie wróciłam z wakacji i przeczytałam wszystkie opowiadania, które mnie ominęły. Są wspaniałe. Czekam na kolejne części. Przy okazji zapraszam na moją pierwszą miniaturkę. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.
OdpowiedzUsuńhttp://opowiadaniapip.blogspot.com/2016/07/miniaturka-01-nie-pozwol-komus-kierowac.html?m=1
OdpowiedzUsuńCześć dopiero teraz znalazłam się na twoim blogu i przeczytałam wszystkie twoje rozdziały. Są świetne. Już nie mogę się doczekać nowego rozdziału.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie
Emilka
WWW.emilkaikrzysiekpip.blogspot.com
Boskie opowiadanie, tylko co ten Jacek wyprawia ?! Liczę jednak na to, że może poszedł do sklepu albo do pracy. Oby tylko nie zwiał. Już nie mogę się doczekać następnej części ☺ Ale nareszcie się doczekałam ich pierwszej wspólnej nocy ;)
OdpowiedzUsuńKiedy next?
OdpowiedzUsuńKobieto, daj mi tu zaraz next bo psychicznie nie wytrzymam! XD
OdpowiedzUsuńTy żyjesz? 😂😂😂
UsuńTo nie takie proste, bo szczerze mówiąc, nawet nie zaczęłam pisać :/ Ale jeszcze dziś się za to wezmę :D i MOŻE jutro, a MOŻE pojutrze już będzie😂
Kiedy next?
OdpowiedzUsuńKochana kiedy next? Nie możesz trzymać nas tak długo w niepewności
OdpowiedzUsuńAleksandra
Kochana kiedy next? Nie możesz trzymać nas tak długo w niepewności
OdpowiedzUsuńAleksandra
Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale od niedzieli nie miałam Internetu. Rozdział już jest napisany i za chwilę go dodam.
UsuńJak teraz jest już tak dobrze, to znaczy, że ty coś musisz kombinować. Opowiadanie boskie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.