***
Obudziły mnie promienie słońca wdzierające się do sypialni przez nieszczelne zasłony. Automatycznie od razu na moich ustach pojawił się uśmiech. Wyciągnęłam rękę, dotykając nią miejsce obok mnie, gdzie powinien być Jacek. No właśnie. Powinien, ale go nie ma. Spojrzałam na zegarek, a on wskazywał parę minut po siódmej. Pomyślałam, że może jest w łazience albo kuchni. Podniosłam się i sprawdziłam mieszkanie, ale go nie było. Trochę mnie to zdziwiło, lecz po chwili zauważyłam leżącą na stole karteczkę. wzięłam ją do ręki i powoli zaczęłam czytać.
Wiem, że masz dziś wolne, dlatego nie chciałem cię budzić.
Ja niestety musiałem zmykać do pracy. To była cudowna noc.
Mam nadzieję, że jeszcze dziś się zobaczymy.
Jacek
Uśmiechnęłam się delikatnie i postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Chwilę później siedziałam już przy stole z kubkiem kawy w ręce, zajadając kanapki.
***
Siedziałem w swoim gabinecie. Powoli dochodziła dziesiąta, kiedy usłyszałem dźwięk swojego telefonu. Od razu spojrzałem na wyświetlacz, który oznajmiał, że dzwoni Ola. Z uśmiechem na ustach nacisnąłem zieloną słuchawkę i przyłożyłem słuchawkę do ucha.
- Dzień dobry pięknej pani - przywitałem ją. - Wyspana?
- Dzień dobry. W sumie... - zastanowiła się. - Wyspana - stwierdziła.
- To bardzo się cieszę - zaśmiałem się w słuchawkę. - Mam nadzieję, że masz wolny wieczór i spędzisz go z nami... w sensie ze mną i Julką.
- No nie wiem - udała, że się zastanawia. - Niech będzie - odparła po chwili.
- Czyli widzimy się o... koło 19.
- Okej. To do zobaczenia.
- Do zobaczenia - przeciągnąłem czerwoną słuchawkę i odłożyłem komórkę. uśmiechnąłem się pod nosem, a zaraz wróciłem do pracy. Po chwili dostaliśmy zgłoszenie, a potem kolejne i kolejne, także nie było za dużo czasu, aby o czymkolwiek pomyśleć. Komendę opuściłem o wpół do siódmej i na początek udałem się na małe zakupy, które miały mi pomóc zapełnić lodówkę. Wsiadając do auta, po wyjściu ze sklepu, ruszyłem w stronę domu Huberta i Agi. Po kilkunastu minutach dotarłem na miejsce. Wszedłem do środka, gdzie zastałem córkę grającą ze swoim wujkiem w jakąś grę na PlayStation. Rozmawiałem przez chwilę z mężczyzną, a później razem z Julką wróciliśmy do domu. Było mniej więcej piętnaście po dziewiętnastej, kiedy w naszych progach zagościła Ola. Poszedłem otworzyć drzwi, powitałem ją buziakiem w policzek i zaprosiłem do środka.
- Cześć Julka - Ola uśmiechnęła się na widok małej.
Udaliśmy się do kuchni i postanowiliśmy wspólnie przygotować jakiś posiłek. W ostateczności postanowiliśmy zrobić domową pizzę. Mieliśmy przy tym niezły ubaw i trochę nabałaganiliśmy... no może trochę więcej niż trochę. Kiedy już potrawa była w piekarniku, wzięliśmy się za sprzątanie. Po około dwudziestu minutach siedzieliśmy przy stole, rozkoszując się daniem. Gdy już zjedliśmy, udaliśmy się do salonu. Było już po 21, więc włączyłem komedię i usiadłem na kanapie między Julią a Aleksandrą. Film miał trwać prawie dwie godziny, ale nie wytrwaliśmy do końca. Zasnęliśmy tak, jak siedzieliśmy przy włączonym telewizorze.
- Dzień dobry pięknej pani - przywitałem ją. - Wyspana?
- Dzień dobry. W sumie... - zastanowiła się. - Wyspana - stwierdziła.
- To bardzo się cieszę - zaśmiałem się w słuchawkę. - Mam nadzieję, że masz wolny wieczór i spędzisz go z nami... w sensie ze mną i Julką.
- No nie wiem - udała, że się zastanawia. - Niech będzie - odparła po chwili.
- Czyli widzimy się o... koło 19.
- Okej. To do zobaczenia.
- Do zobaczenia - przeciągnąłem czerwoną słuchawkę i odłożyłem komórkę. uśmiechnąłem się pod nosem, a zaraz wróciłem do pracy. Po chwili dostaliśmy zgłoszenie, a potem kolejne i kolejne, także nie było za dużo czasu, aby o czymkolwiek pomyśleć. Komendę opuściłem o wpół do siódmej i na początek udałem się na małe zakupy, które miały mi pomóc zapełnić lodówkę. Wsiadając do auta, po wyjściu ze sklepu, ruszyłem w stronę domu Huberta i Agi. Po kilkunastu minutach dotarłem na miejsce. Wszedłem do środka, gdzie zastałem córkę grającą ze swoim wujkiem w jakąś grę na PlayStation. Rozmawiałem przez chwilę z mężczyzną, a później razem z Julką wróciliśmy do domu. Było mniej więcej piętnaście po dziewiętnastej, kiedy w naszych progach zagościła Ola. Poszedłem otworzyć drzwi, powitałem ją buziakiem w policzek i zaprosiłem do środka.
- Cześć Julka - Ola uśmiechnęła się na widok małej.
Udaliśmy się do kuchni i postanowiliśmy wspólnie przygotować jakiś posiłek. W ostateczności postanowiliśmy zrobić domową pizzę. Mieliśmy przy tym niezły ubaw i trochę nabałaganiliśmy... no może trochę więcej niż trochę. Kiedy już potrawa była w piekarniku, wzięliśmy się za sprzątanie. Po około dwudziestu minutach siedzieliśmy przy stole, rozkoszując się daniem. Gdy już zjedliśmy, udaliśmy się do salonu. Było już po 21, więc włączyłem komedię i usiadłem na kanapie między Julią a Aleksandrą. Film miał trwać prawie dwie godziny, ale nie wytrwaliśmy do końca. Zasnęliśmy tak, jak siedzieliśmy przy włączonym telewizorze.
1 września 2016
Z racji tego, że dziś jest rozpoczęcie roku szkolnego, wziąłem sobie wolne, aby móc towarzyszyć Julii i Tośkowi w tym ważnym dniu. Krzysiek musiał zostać w pracy, bo na komendzie byłoby przymało ludzi, dlatego wziąłem chłopca na siebie. Dzień wcześniej został u nas na noc, bo w szkole mieli być dopiero na dziesiątą, a Krzysiek wychodził do pracy na ósmą.
Jest właśnie dziesięć po ósmej. Dzieciaki bawią się na górze, a ja przygotowuję śniadanie. Kiedy postawiłem już talerz z kanapkami na stół, zawołałem ich na dół. Ośmiolatki zasiedli na krzesłach, zajadając kanapki i popijając sokiem. Po śniadaniu poszliśmy szykować się do szkoły. Za piętnaście dziesiąta, ubrani w galowe stroje, wyszliśmy z mieszkania. Wsiedliśmy do auta i obraliśmy kierunek "szkoła". Budynek znajdował się niedaleko, więc po kilku krótkich minutach byliśmy na miejscu. O pełnej godzinie rozpoczęła się akademia. Trwało to może 50 minut. Potem dzieciaki wraz z wychowawcami udali się do swoich klas. Tam nauczycielka rozdała uczniom wydrukowany na karteczkach plan zajęć i omówiła parę kwestii związanych z maluchami. Gdy już opuściliśmy mury szkoły, zabrałem Julię i Tośka na lody. Do domu wróciliśmy po dwunastej.
9 września
Jest piątek. Wstałem jak zwykle, przygotowałem śniadanie, odprowadziłem Julkę do szkoły i udałem się do pracy. Kiedy przekroczyłem próg komendy, stanąłem i z niedowierzaniem przeglądałem się dwójce śmiejących się policjantów.
Po chwili otrząsnąłem się i podszedłem do nich.
- Monika?! - jeszcze raz jej się przyjrzałem, ale teraz z bliska.
- Cześć - przywitała mnie.
- Skąd się tu wzięłaś?
- Wracam do pracy - powiedziała pełna energii. - Od poniedziałku - dodała. - A jutro, z racji tego , że jest sobota, zapraszam do mnie na imprezę.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem każdy udał się w swoją stronę. Pojawienie się Moniki w pracy to bardzo dobra wiadomość, a widok jej takiej roześmianej oznacza nic innego, jak powrót jej syna do zdrowia.
Poszedłem się przebrać w mundur, a następnie udałem się do pokoju, w którym Ola przygotowywała się do służby.
- Cześć piękna - uśmiech malował się na mojej twarzy.
- Cześć. Jak tam? - zagadała.
- W porządku, ale troszkę się stęskniłem - podszedłem i pocałowałem jej usta.
- Wiesz już, że Monika wraca? - spojrzała na mnie.
- Tak. Rozmawialiśmy przed chwilą. Ciekawe z kim będzie w patrolu. Może znowu z Krzyskiem.
- Możliwe - uśmiechnęła się. - A jakie plany na wieczór?
- A co proponujesz? - spojrzałem w jej oczy, jednocześnie bawiąc się jej włosami.
- Najprzyjemniej będzie układ: ja, ty, Julka, wino, soczek, popcorn, dobry film i ukochana kanapa - zaśmiała się.
- Znowu? - zrobiłem smutną minkę.
- A masz lepszy pomysł?
- No w sumie to nie - puściłem jej oczko.
- No widzisz - dała mi szybkiego buziaka i usiadła za biurkiem. - A teraz zmykaj.
- Okej, okej - zaśmiałem się i w wesołym nastroju opuściłem pomieszczenie. Tuż obok na korytarzu minąłem komendanta. - Dzień dobry panie komendancie - uśmiechnąłem się w jego kierunku i poszedłem dalej.

I takie opowiadanie to ja rozumiem. Tylko strasznie długo na nie musiałam czekać. Mam nadzieję że następne opowiadanie znowu będzie takie słodkie i nie będziemy musieli na nie tak długo czekac. Odrazy die pytam:kiedy next?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Aleksandra
W tym komentarzu miał się znaleźć opieprz, że nie było tak długo rozdziału, ale z uwagi to, że był po prostu awww odpuszczę go sobie.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, czekam na next ;*
Pozdrawiam,
Patrycja
Ten rozdział miałam dodać już w niedzielę, ale niestety niespodziewanie wieczorem zgasł internet i nie było do dziś. Następny rozdział z pewnością będzie szybciej :)
UsuńPozdrawiam!
Śliczne opowiadanie a wręcz słodziutkie :) Fajnie że Julka i Ola tak się dobrze dogadują. A jednak dobrze myślałam, Jacek poszedł po prostu do pracy. Czekam niecierpliwie na next i liczę, że nie będę musiała długo czekać ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Świetne.
OdpowiedzUsuńJulka i Olą coraz bardziej się lubią ...
Coś czuje że coś knujesz.
I chyba umrę jak szybko czegoś nie napiszesz znie cierpliwości.
Fear of the dark
Ej no... nie umieraj, bo nie dowiesz się, co będzie dalej xD, a mała niespodzianka będzie w następnym rozdziale, który pojawi się MOŻE jeszcze dziś, jeśli nie dziś, to jutro już na pewno.
UsuńPozdrawiam :*
Czy ty coś kombinujesz i dopiero wtedy chcesz zrobić nam jakomś "niespodziankę" (złą), czy jesteś chora, bo ten styl mi do Ciebie jakoś nie pasuje.
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie.
Pozdrawiam.
S.t.o.