24 września
Sobotnie popołudnie. Siedzę w pracy. Postanawiam zrobić sobie przerwę na obiad. Przed pójściem na stołówkę postanawiam jeszcze zadzwonić do Oli. Wybieram numer i próbuję się z nią połączyć. niestety nie odbiera. Znowu. Od rana próbuję się z nią skontaktować, lecz ona nie daje znaku życia. Wiem, że dziś ma wolne i jest u ojca, ale chyba mogłaby napisać tego SMS-a. Zwłaszcza, że w tym tygodniu nie widzieliśmy się zbyt często, głównie w pracy. Zrezygnowany odkładam telefon i udaję się na stołówkę. Kilka minut później siedzę już przy stoliku i niechętnie jem obiad. W pewnym momencie słyszę dźwięk mojego telefonu, który leży tuż przy talerzu. Spoglądam na niego, a widząc numer Oli, od razu biorę go do ręki i odbieram.
- Cześć Jacek - słyszę jej głos.
- No nareszcie. Co się z tobą dzieje? - pytam.
- Wiesz co, jestem trochę zajęta. Może spotkamy się jutro, to porozmawiamy.
- Ale coś się stało?
- Nie... - odparła. - Pogadamy jutro.
- No okej, ale...
- To cześć - rozłączyła się.
- Cześć - powiedziałem już sam do siebie, po czym odłożyłem komórkę. Byłem trochę zaskoczony jej zachowaniem.
Była siedemnasta i właśnie wychodziłem z komendy. Wtedy zadzwonił mój telefon. Był to Hubert.
- Skończyłeś już? - zapytał od razu.
- Właśnie wychodzę.
- No to super. Wpadaj do nas, świętujemy. Jutro z rana artykuł ukaże się w gazetach.
- I to jest powód do świętowania? Przecież to nie pierwszy i nie ostatni artykuł Agaty.
- Oj tam - usłyszeć dało się jego śmiech. - Zresztą Julka jest u nas więc i tak musisz przyjechać - zakończył rozmowę.
Wsiadłem do auta i nie pozostało mi nic innego jak jechać do nich. Droga zajęła mi mniej więcej pół godziny. Wchodząc do środka wiedziałem już, że w domu jest również Radek. Tradycyjnie na powitanie wybiegła mi Julka. Razem udaliśmy się do środka, gdzie wszyscy siedzieli już przy stole, na którym stała gotowa kolacja. Usiadłem na jednym z wolnych miejsc i zaczęliśmy rozmawiać. Głównym tematem był oczywiście artykuł i to, że zamieszani policjanci zostaną ukarani. Wieczór spędziliśmy w bardzo miłej atmosferze, a po dwudziestej drugiej wróciliśmy do domu.
25 września
- Julka... spadaj... - mruknąłem, spychając córkę, która siedziała na moich plecach.
- Jest już siódma - oznajmiła, kładąc się na łóżku obok mnie.
- Jest niedziela - nakryłem głowę poduszką. - Nie po to mam wolne, żeby tak wcześnie wstawać.
- Ale mi się nudzi - jęknęła, po czym zabrała mi poduszkę. Obróciłem się w jej stronę.
- Idź pooglądać telewizję.
- Nie ma nic ciekawego - odparła szybko.
- No to idź się pobaw - zabrałem poduszkę z jej rąk, położyłem się na brzuchu i z powrotem nałożyłem poduszkę na głowę. Zaraz poczułem ciężar ciała dziewczynki, która ponownie usiadła na moich plecach. - Dobra, już wstaję - z moich ust wydobyły się słowa.
Piętnaście minut później siedzieliśmy w kuchni spożywając śniadanie.
- To co dziś będziemy robili? - zapytała, spoglądając w stronę okna. Na dworze padał deszcz. Cóż, mamy w końcu jesień.
- Może w coś pogramy? - zaproponowałem.
- W co?
- Poszukaj czegoś - odpowiedziałem. Zaraz potem mała zniknęła za drzwiami. Ja natomiast w spokoju dokończyłem jeść posiłek. Następnie udałem się do salonu, gdzie czekała Julka. Razem zaczęliśmy grać w różne gry planszowe.
Koło siedemnastej odwiozłem małą do siostry, a sam udałem się na spotkanie z Olą. Rozmawiając z nią wcześnie, ustaliliśmy, że spotkamy się w parku. Idę więc ścieżką i rozglądam się dookoła. Powoli już się ściemnia. W końcu dostrzegam ją. Stoi przy jednej z ławek, a jej twarz oświetla światło przydrożnej latarni. szybkim krokiem ruszyłem w jej stronę i zaraz byłem obok.
- Cześć - przywitałem ją, uśmiechając się delikatnie.
- Cześć- odparła zdecydowanie mniej entuzjastycznie niż ja.
- Co jest? - zapytałem. - Co się stało?
- Jacek... - spojrzała mi w oczy. - Chodzi o to, że... - urwała. i spuściła wzrok. Patrzyłem na nią i czekałem, aż w końcu powie to, co miała powiedzieć. - Powinniśmy się rozstać - wydusiła z siebie.
- Co? - zdziwiłem się. Tego się nie spodziewałem. Nie miałem pojęcia, co było tego powodem. - O czym ty mówisz?
- Tak będzie lepiej.
- Ale dlaczego? - dopytywałem.
- Jacek, ja wyjeżdżam... do Stanów.
- Kiedy?
- Jutro z rana.
- Ale po co? Chyba nie na stałe?
- W ramach wymiany z Uniwersytetem w Wisconsin.
- Ola... - złapałem ją za rękę. - Przecież to nie jest powód... Przecież niedługo wrócisz...
- Niedługo... - szepnęła. - Za rok, jak dobrze pójdzie, to może za dwa - dodała, a ja patrzyłem na nią smutnym wzrokiem. - Jacek, ja nie chcę żebyś marnował życia. Nie czekaj na mnie.
- Ola... - chciałem coś powiedzieć, ale ona objęła dłońmi moją twarz, całując mnie w usta.
- Przepraszam - szepnęła jeszcze, a potem oddaliła się szybki krokiem. Zostałem sam. Stałem wpatrzony w znikającą w ciemności postać.
Nie zostawiaj mnie,
Nie zostawiaj mnie, bo...
czarne smutne niebo, pusto jest i źle.
Nie zostawiaj mnie, ja tak dobrze znam to,
czarne nocne auto, gdzieś daleko mknie.
Nie zostawiaj mnie...
Nie zostawiaj mnie,
Długą krętą drogą
szedłem do nikogo, aż spotkałem Cię.
Nie zostawiaj mnie,
podaj mi swą rękę,
Śpiewam Ci piosenkę tego tylko chcę,
Ne zostawiaj mnie...

Hejka!Pierwszy raz kometuje twój blog ale czytałam go już wcześniej :) Opowiadanie super ale dlaczego?? :( Mam nadziej że to wyprostujesz ;) Już nie mogę doczekać się następnego a kiedy next ??
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Aga
Coś ty narobiła???!!!! Czemu? Czemu to zrobiłaś?? :'( Ja wiedziałam, że ostatnie opowiadania były jakieś za cudowne... Takie o jakich każdy marzył :) Ale żeby coś tak drastycznego zrobić?? Zabiję, uduszę a potem zakopię :) Czuję, że jest mi smutno Xdd
OdpowiedzUsuńJednak mam nadzieję, że to jakoś naprawisz :D
Pozdrawiam Wiktoria Rudaa
Po prostu zabije!!!
OdpowiedzUsuńZabije i zakopie. Jak mogłeś to zrobić!!!!?????!!!
Coś czuję że to będzie tak jak w serialu. Ale ja tak nie chce
Cześć wszystkim! Jest fanką pary Oli i Jacka. Bardzo chciałabym, aby znów byli oni razem. Mam pewien pomysł na zorganizowanie pewnej akcji. Ja już to zrobiłam. Wszyscy, co są tego samego zdania - proszę o was o wysłanie wiadomosci na FB na oficjalny profil serialu i maila do ATM Grupy. Ja napisałam kilka zdań o tym, że wiele fanów tego chce, że o nich tematyce powstaje mnóstwo rzeczy, że się kochają, żeby ich przywrócili jako parę, że zwracam się z taką prośbą itd... Jeżeli dużo osób tak napisze, to będą musieli to rozpatrzeć bo w końcu muszą liczyć się z widzami
OdpowiedzUsuńMożecie też to rozpowszechnić. Musimy coś zrobić!
Zapraszam na dwunasty rozdział! :)
OdpowiedzUsuńhttp://60dnidoroslosci.blogspot.com/
Kiedy next??
OdpowiedzUsuńKiedy next??
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego nowa bloga z opowiadaniami o Oli i Jacku!: http://olaijaceklove.blog.pl/
OdpowiedzUsuńSorki za przekleństwa
OdpowiedzUsuńJa Cię Bloody Soul zajebie.
Czy to za karę czy kurwa w nagrodę.
Co niby Jacek roz pierdziele samolot po to by ola nie jechała. Zajejbiscie.
Graveyard apparition
Heh ja widze ze tu wszyscy groza ci a ja nie bd bo ty i tak mnie nie sluchasz ale jak moglas to zrobic no... A tak przy okazji zapraszam cb i pozostaly czytelnikow na dwa moje blogi ola i i jacek i emila i krzysiek
OdpowiedzUsuńZapraszam na epilog! :)
OdpowiedzUsuńhttp://60dnidoroslosci.blogspot.com/p/epilog.html