sobota, 5 listopada 2016

Rozdział 34.

***
Powoli uniosłem ciężkie powieki, ale zaraz oślepił mnie blask słońca. Zamrugałem, aby przyzwyczaić oczy do jasności. Po chwili moim oczom ukazała się moja mała córeczka. Uśmiechnąłem się delikatnie, a ona od razu ułożyła główkę na mojej piersi, przytulając się. Przeniosłem wzrok na Huberta.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Lepiej... - powiedziałem, całując dziewczynką w czubek głowy.

19 stycznia 2017
Dwa dni później mogłem już opuścić szpital. Zebrałem swoje rzeczy, po czym wrzuciłem je do niewielkiej torby. Obróciłem się, kiedy do sali weszła Agata wraz z Julką.
- Hej - przywitała mnie siostra.
- Cześć - odparłem z uśmiechem, natomiast Julia rzuciła mi się na szyję. Wziąłem ją na ręce i razem udaliśmy się w stronę wyjścia.
Agata odwiozła nas do domu, a sama oznajmiła, że musi jechać do redakcji. Gdy weszliśmy do środka, zegar wskazywał 10:30.
- To co Julka, idziemy na zakupy, a potem robimy jakiś pyszny obiad?
Mała przytaknęła ruchem głowy.
- Tylko ubierz się cieplej - dodałem. Julka poszła na górę.
Pomyślałem, że po obiedzie obejrzymy jakiś film, więc podszedłem do szafki, aby sprawdzić, czy mamy coś ciekawego. Moją uwagę przykuła jednak leżąca obok płyt książka. Wziąłem ją do ręki, a zaraz zauważyłem, że wypadło z niej jakieś zdjęcie. Schyliłem się i podniosłem je. Spojrzałem na fotografię. Przedstawiała  mnie wraz z Olą, a na naszych twarzach  gościł uśmiech. Mimowolnie uniosłem kącik ust do góry, a do głowy wróciły miłe wspomnienia.
- Idziemy? - z zamyślenia wyrwał mnie głos Julki, która ubrana była już w ciepłą zimową kurtkę.
- Tak... - odparłem.
Schowałem zdjęcie do książki, którą z powrotem odłożyłem na szafkę.

Odeszła.
Powoli, po cichu
Odeszła.
Bez zbędnego pożegnania
Odeszła.
I już nie wróci...


Z zakupów wróciliśmy jakoś po dwunastej. Umyliśmy ręce i udaliśmy się do kuchni.
- To co by moja księżniczka chciała na obiad? - posłałem w jej kierunku uśmiech.
- Zapiekankę - klasnęła w rączki.
Zabraliśmy się więc do pracy. Godzinę później potrawa dochodziła już w piekarniku. Wtedy usłyszałem dźwięk swojego telefonu. Wziąłem komórkę. Na wyświetlaczu ujrzałem zdjęcie siostry.


- Cześć - powitałem ją.
- Hej! Co robicie? 
- Obiad - zaśmiałem się.
- Ooo a coś dobrego? 
- Zapiekanka ziemniaczana - spojrzałem w stronę kuchenki i nagle po mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. - Właściwie to jest już prawie gotowa - dodałem, idąc w kierunku korytarza, aby sprawdzić, kto postanowił nas odwiedzić. 
- To dobrze - odparła. - Bo my właściwie jesteśmy już u was.
Przekręciłem klucz i nacisnąłem klamkę, a zaraz moim oczom ukazała się Agata i Hubert. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, po czym udaliśmy się do kuchni. Jakieś dziesięć minut później potrawa była gotowa i wszyscy razem zasiedliśmy do posiłku. 

Szczęście jest jak motyl: 
Próbuj je złapać, a odleci. Usiądź w spokoju, a ono spocznie ci na ramieniu.


***
Witajcie!
Przybywam do Was z rozdziałem numer 34. Chciałam tylko poinformować, że następny rozdział będzie ostatnim. Potem pojawi się już tylko epilog i zakończymy tę historię :)
Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Opowiadanie bardzo,bardzo fajnie.
    Na prawdę chcesz nas zostawić ? Nie rób tego!! Blagam !! Nie wytrzymam bez twoich opowiadań. Zostań 😢😢😢😢

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie świetne :) Ale to nie koniec bloga ??? prawda !!??? Blog jest fajny więc rób nadal normalnie nowe i historię i w ogóle :)
    Pozdrawiam Wiki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Bloody,
    czytam Twojego bloga odkąd go założyłaś, znalazłam go w odpowiednim czasie, od początku wiedziałam, że to będzie masterpiece wśród wszelkich znanych mi fanfiction na temat tego serialu; czytałam także opowiadania z poprzedniego bloga więc dlatego po tym spodziewałam się wiele.. I nie przeliczyłam się ;) To jest najlepiej prowadzony blog jaki czytałam, zarówno pod względem fabuły opowiadań jak i stylistyki, braku błędów w składni i ortografii itd. Te rzeczy też są moim zdaniem niesamowicie ważne bo mają wielki wpływ na odbiór bloga. Co z tego, że opowiadania na wielu blogach mają niezłą fabułę skoro przez literówki, błędy, składnię i podobne rzeczy oczy nieraz bolą w trakcie ich przeglądania.. Widać, że angażujesz się w pisanie, przygotowujesz, dopieszczasz każdą notkę przed publikacją, dobierasz ilustracje itd. I to, co podoba mi się najbardziej - opisujesz wszystko z realizmem, niczego nie przemilczysz, nie urywasz opisów kiedy zmierzają do wydarzeń dramatycznych czy jakiegokolwiek tabu.
    Wiem, że postanowiłaś zakończyć pisanie bloga wcześniej przez to, że wielu czytelników wyszło z założenia iż będzie to kolejne opowiadanie z serii "Wielka miłość Oli i Jacka <3". Można powiedzieć, że sama jestem jakby w obozie zwolenników ich związku, ale.. Na wielu blogach fanfiction dotyczące tej pary robi się coraz częściej przesłodzone, cukierkowe, wyolbrzymione.. Tutaj tego nigdy nie było i dlatego przyjemnie mi czytać Twojego bloga. A to, że zakończyłaś ich związek w swoich opowiadaniach.. Kompletnie mi to nie przeszkadza. Twój blog jest po prostu wyjątkowy i czytałabym go bez względu na to w jaki sposób ułożyłabyś losy bohaterów. :)
    Rozumiem, że decyzja o zakończeniu pisania była przez ciebie dokładnie przemyślana, ale.. Może rozważ ją ten kolejny raz. Z pewnością masz wielu oddanych fanów, ale może po prostu czytają nie udzielając się. Ja sama nie mam w zwyczaju komentować blogów choć przeczytałam ich dużo, to konto założyłam niedawno "w razie gdyby.."
    Wierzę, że kolejny rozdział będzie jednak kolejnym z wielu.
    Pozdrawiam cieplutko ;*
    Kot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miły i bogaty komentarz, ale raczej już nie zmienię swojej decyzji. W dużym stopniu jest to spowodowane brakiem zainteresowania ze strony czytelników, choć zapewne masz rację, że wiele osób czyta, nie udzielając się. Jednak bardziej jest to spowodowane moją niechęcią do bohaterów (?). Wcześniej pisanke o Oli i Jacku sprawiało mi ogromną przyjemność. Teraz, myśląc o napisaniu kolejnej części, dopada mnie znudzenie. Przestało mnie już "kręcić" pisanie o tej parze i ogólnie o tym serialu. Myślałam też nad opowiadaniami, gdzie bohaterami nie będą postacie z żadnych seriali czy filmów, ani nawet żadni sławni ludzie, lecz osoby wymyślone przeze mnie, którym mogłabym co najwyżej dopisać wygląd w postaci zdjęcia z Internetu, by łatwiej było ją sobie wyobrazić. W mojej głowie już pojawiło się kilka tytułów, ale najpierw i tak potrzebowałabym kilkumiesięcznej przerwy, ponieważ przygotowania do egzaminu pochłaniają mi sporą ilość czasu.
      Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to może w czerwcu spotkamy się na moim nowym blogu (?).
      Również pozdrawiam :*

      Usuń
  4. Zapraszam na czternasty rozdział! :)
    http://najpiekniejszahistoria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń